Słodko-gorzkie piosenki 2011 roku – miejsca od 20 do 1


20. Snow Patrol „New York” / Fallen Empires

Patos, odsłona druga. Nie mam nic więcej na swoją obronę.

19. Feist „Anti-Pioneer” / Metals

Ta przedostatnia dziesiątka to jeden wielki zbiór pościelówek. Najdelikatniej, jak tylko się da, najpiękniej, jak to tylko możliwe. Gdzieś znów kończy się miłość.

18. Tom Vek „Somenone Loves You” / Leisure Seizure

Co z tego, że Tom prawdopodobnie nie umie śpiewać. Co z tego, że motyw główny jak ze spoconego Mayday. Pokiereszowane disco pokiereszowanego chłopca.

17. Destroyer „Kaputt” (bądź „Savage Night at the Opera”) / Kaputt

Z płyty roku 2011. Niezwykle stylowo, zupełnie nieśpiesznie. Jak Roxy Music, wysmakowane, przejrzyste. Smooth-indie. Precyzyjnie, choć w poszukiwaniu swego miejsca. Mnie gdzieś się kojarzy z najważniejszym albumem świata.

16. Nosowska „O lesie” / 8

8 mogła rozczarować, ale O lesie to jej najważniejszy smaczek. Nosowska w wersji ekologicznej z powodzeniem po raz pierwszy eksploruje rejony zarezerwowane dla Owena Palletta, przykładowo. Obój? Wzruszająco!

15. Cool Kids of Death „Wiemy wszystko” / Plan ewakuacji

Kiedyś rzucali butelkami i kamieniami w prominentach, dziś starcza im sił jedynie na celowanie w działkowe altanki. Przenikliwy rozrachunek z ideałami. Chłopcy przenieśli się z Mysłowic do Łodzi.

14. Jamie Woon „Street” / Mirrorwriting

Puls, seks, puls, seks.

13. Adele „Someone Like You” / 21

Właściwie komentarz niepotrzebny, Adele tym utworem zapewniła sobie doczesne miejsce w historii muzyki rozrywkowej. Nie trzeba nawet gołego tyłka. A to wykonanie to najgorętszy telewizyjny moment 2011 roku. I początek lawiny pod tytułem „szesnaście milionów sprzedanych płyt”. Zwróćcie uwagę na ciszę, jaka panuje wśród publiczności.

12. James Blake „Lindesfarne II” / James Blake

Z premedytacją wybieram najzwyczajniejszą piosenkę z debiutu Jamesa Blake’a. Podczas jego występu na Open’erze płakał chyba każdy, alarmy samochodów stojących na pobliskim parkingu upadły pod naporem hipnotycznego basu, a w tym numerze chłopak masakrował ciszą znacznie mocniej niż inni mogliby to zrobić krzykiem.

11. M83 „Midnight City” / Hurry Up, We’re Dreaming

Że saksofon w 2011 jest passé? Midnight City to kwintesencja stylu Gonzalesa, łączącego przebojowe ciągoty z klaustrofobiczną, nieludzką atmosferą.

10. Cool Kids of Death „Karaibski” / Plan ewakuacji

Jakże to się sprawdza na koncertach! Trudno się dziwić: jak na kogoś komu aż tak źle wyglądasz całkiem dobrze to mocny wstęp do kolejnych, cholernie prawdziwych obserwacji o pokoleniu w biegu. Buja, choć raczej jak w grotesce.

09. Bombay Bicycle Club „Lights Out, Words Gone” / A Different Kind of Fix

Zastrzelcie mnie, ale nie wiem, co w tej piosence jest tak pociągającego. A już w zestawieniu z uroczym teledyskiem, całość na pewno  zabija. Gasimy światła.

08. Summer Camp „Better Off Without You” / Welcome to Condale

Tu o rozstaniu, ale na wesoło. Ona już wie, że on jest dupkiem, on wciąż jeszcze się łudzi. A wszystko w takt jednego z najczęściej odtwarzanych nagrań w brytyjskich studecnkich rozgłośniach radiowych. Papaparapapapa.

07. Tom Vek „Aroused” / Leisure Seizure

Co tam teledysk (zmysłowa pochwała nałogu papierosowego). Zbudowany na prostackim, niemal hip-hopowym hooku, zniszczył mi cały lipiec i cały czerwiec.

06. Coldplay „Every Teardrop Is a Waterfall” / Mylo Xyloto

Znów hook odgrywa rolę pierwszorzędną: choć pożyczony od pewnego śmiesznego pana, zapewnił Coldplayowi pierwsze miejsca list przebojów. Jeśli któraś z piosenek w tym zestawieniu jest synonimem muzycznej tęczy, to właśnie ta. Kaskady dźwięków, tumany radości, trochę nadziei. I słońce. Czy ktoś odważy się stwierdzić, że wciąż są nudziarzami?

05. Cool Kids of Death „Dalej pójdę sam” / Plan ewakuacji

Znamienne, że przy okazji wszystkich piosenek CKOD ujętych w tej setce, zatrzymuję się raczej przy stronie słownej, a nie muzycznej. To bodaj najbardziej pogodzona piosenka z ostatniego krążka zespołu, niby o samotności, ale takiej, w której czujesz się fantastycznie. Ludzi się mija, z samym sobą musisz się męczyć. Z delikatnymi nawiązaniami do Republiki.

04. Renton „Czary” / Niech wszystko staje się lepsze

A jednak, wymyślili jeszcze nośniejszą piosenkę niż eurowizyjny przebój. Każdy zna takie dziewczyny, jak ta, która stała się bohaterką tego utworu. Udaje im się wszystko, bez zbędnego wysiłku, lekko, w oczywisty sposób. Każdy zna takie refreny: banalne, ale powodujące, że zasada inżyniera Mamonia wciąż żywa. Żałuję, że nie ma obrazka do tego numeru. Bo mam swoje wyobrażenie magicznej dziewczyny i chętnie skonfrontowałbym je z zamysłem zespołu. TVN powinien czym prędzej sięgnąć po ten numer.

03. Patrick Wolf „The City” / Lupercalia

Najsmutniejszy gej Wielkiej Brytanii odżył. Znalazł swoje miejsce, znalazł prawdziwą miłość. Coż to z człowiekiem robią endorfiny! Hymn młodości!

02. Friendly Fires „Hawaiian Air” / Pala

Jakaż ta dziesiątka jest optymistyczna! Zaskakujące. Srebrny medal wędruje do najmocniejszego beatu tego roku. Nie miałem specjalnie w tym roku wakacji, ale to nic nie szkodzi, bo z Friendly Fires obleciałem kilkukrotnie kulę ziemską. A przy okazji, jest coś w tym numerze romantycznego, tęsknego, jakby podskórna świadomość jednorazowej przygody.

01. Bombay Bicycle Club „Shuffle” / A Different Kind of Fix

Miejsce 9 + miejsce 1 = kto umie pisać w Wielkiej Brytanii najlepsze piosenki? Wciąż szukają swego stylu, ale nawet przez chwilę nie schodzą na manowce. Ścieżka dźwiękowa 2011 roku. Ten milion odsłon na jutjubie nabiłem sam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: