Słodko-gorzkie piosenki 2011 roku – miejsca od 40 do 21


40. Junior Boys „Banana Ripple” / It’s All True

To prawdopodobnie najmocniejszy parkietowo singel w dorobku Kanadyjczyków. „Smutność” w disco tym razem przesunięto na płaszczyznę tekstu: dumne, ale jednak świadomie naiwne wyznanie „you will never see me go” brzmi dość wstrząsająco na tle hurra-optymistycznej warstwy muzycznej.

 39. Dum Dum Girls „Bedroom Eyes” / Only in Dreams

Mało dziewczyn w tegorocznym zestawieniu, ale cztery prawdziwie kalifornijskie kobity, ubrane w spódnice w grochy (przynajmniej je tak je widzę) bronią honoru kobiet z nawiązką. The Ronettes spotykają The Jesus and Mary Chain, Telma spotyka Luizę, Adam nie trafia do Ewy. Smutnościowe!

38. Foster the People „Pumped Up Kicks” / Torches

Foster the People po raz drugi. Ten numer utrzymywał się w pierwszej dziesiątce w Stanach przez 15 tygodni! Choć klasyfikowany jako alternatywa, to pop w czystej postaci. I podobnie jak powyższe dwie piosenki, na tle radosnego motywu snuje opowieść o niekoniecznie radosnych zdarzeniach: w tym wypadku o pogubionych nastolatkach z myślami samobójczymi. To z pewnością najbardziej depresyjne nagranie, jakie pojawiło się kiedykolwiek na antenie radia Eska.

37. Rihanna „We Found Love” / Talk That Talk

O Calvinie Harrisie w wersji solo za parę miejsc, ale już teraz, na podstawie We Found Love, które sprzedał Rihannie, możemy stwierdzić, że złoty chłopiec z Londynu dąży do maksymalnego uproszczenia swych kompozycji. We Found Love brzmi jakby powstało raczej w Berlinie, jest toporne, grubo ciosane, niemal industrialne. Banalne. Ale za to jak! A do tego wiemy, że ta historia zdarzyła się naprawdę.

36. Snow Patrol „This Isn’t Everything You Are” / Fallem Empires

To nic, że Gary Lightbody, lider Snow Patrol, od trzech płyt pisze wciąż tę samą piosenkę. Nie dla każdego taka ilość pompy jest zjadliwa, ja czasem pozwalam sobie na takie małe guilty pleasure. I to nie raz.

35. Lady Gaga „Born This Way” / Born This Way

Na koncercie w Gdańsku/Sopocie w listopadzie 2010 ten numer pojawił się jako rzewna ballada. Gaga jest jednak nieprzewidywalna – I Will Survive XXI wieku jest równie silnym manifestem, co jego poprzednik. I jeszcze bardziej tanecznym. Hello, dzieciaki potrzebują takich piosenek.

 34. Friendly Fires „Blue Cassette” / Pala

Dużo w 2011 było romantycznego disco, dużo. Siłą Friendly Fires są przede wszystkim masywne partie perkusyjne – to co dzieje się w refrenie zasiliłoby średniej wielkości miasto. Przyjedźcie wreszcie do Polski!

33. Death Cab for Cutie „Some Boys” / Codes and Keys

To z kolei o emocjonalnej impotencji mężczyzn, dużych i wiecznych chłopców, migających się od odpowiedzialności. O tchórzach. O mnie i tobie.

32. Elbow „Lippy Kids” / Build a Rocket, Boys!

Chłopiec z plasteliny z innego kraju, ale w gruncie rzeczy chodzi o to samo – zestaw wspomnień, zapachów, miejsc, ran, uśmiechów, smutków i rakiet, które kształtują całe życie. Tak, gdy miałem 5 lat, wszystko było możliwe. A ponieważ z perspektywy czasu dzieciństwo wydaje się tak bezpieczne, wzbudza aż tak wielkie emocje, nostalgię i żal. Przyznaję, że mniej więcej od 1:30 nie mogę opanować wzruszenia.

31. Raveonettes „Forget That You’re Young” / Raven in the Grave

Zastanawiam się na ile zauroczenie Forget That You’re Young wynika z tego, że to jedna z dwóch wartych dostrzeżenia kompozycji na fatalnej ostatniej płycie duńskiego duetu, a na ile utwór broni się po prostu sam. Udało im się złapać coś ulotnego, eterycznego, nie do końca nazywalnego, choć całość została spreparowana (znów The Jesus and Mary Chain) z dobrze znanych składników.

30. Crystal Fighters „Plage” / Star of Love

Wakacje. Indie-latino?

29. Snowman „Cold Love” / The Best Is Yet to Come

Wciąż walczą o przejrzystość i klarowność proponowanej estetyki, ale może dlatego The Best Is Yet to Come jest satysfakcjonujące, bo z każdej bitwy wychodzą zwycięsko. Tu trochę jak Sigur Rós, i to już wystarczyło, by trafić do zestawienia.

http://w453.wrzuta.pl/audio/4tZt29wi4jy/snowman_-_cold_love

28. Neon Indian „Polish Girl” / Era Extrańa

Już o tym wspominałem, Polish Girl to najbardziej uzależniający motyw przewodni minionego roku. Pięknie patriotyczna kompozycja, zawieszona między dekadami (nowoczesna elektronika vs ejtisowa nostalgia).

27. Florence and the Machine „Spectrum” / Ceremonials

Dla tej kobiety nie ma granic. Parokrotnie na Ceremonials pokazała, że kompozytorskie highlighty Lungs to nie splot szczęśliwych okoliczność, a wyjątkowa wrażliwość i konsekwentna praca. Przyznaję, że bałem się tego krążka bardzo, gdyż w tej estetyce łatwo o kiksy, a tymczasem parę przesłuchań i tak, jakby się znało całość na pamięć.

26. I Break Horses „Winter Beats” / Hearts

Myślałem, że im się uda, że będą czarnymi końmi tego roku. Szkoda, bo Winter Beats to cudne nagranie, godzące lód z ogniem. W sam raz na zimę, której nie ma.

25. Devotchka „100 Lovers” / 100 Other Lovers

Czegokolwiek by nie nagrali, kupuję to w całości. Nikt, tak jak oni, nie bawi się twórczo folklorem. I nikt nie robi tego tak przejmująco.

24. Calvin Harris „Feel So Close”

Kiedy cała płyta, nie wiadomo, ale po kiksie ze wspólnym nagraniem z Kelis Rowland (brawo Ewa!), Feel So Close to powrót do wielkiej formy. Czasy The Girls wydają się być znacząco odległe, a Harris zdecydował się na formę znacznie prostszą, co nie znaczy: bardziej rażącą.

23. Foster the People „Call It What You Want” / Torches

Foster the People po raz trzeci. I ostatni. Otwierające joggingową płytę roku 2011 Call It What You Want stawia poprzeczkę konkurencji bardzo wysoko. Pop czystej klasy, coś jak MGMT po odstawieniu metadonu. Ciekawe, kiedy pojawią się produkty fostero-podobne. Widzimy się pod główną scenę w piątek na Opene’rze, nie?

22. Noah and the Whale „L.I.F.E.G.O.E.S.O.N” / Last Night on Earth

Z najcudowniejszej płyty tego roku (nie znaczy: najlepszej, ta zaprezentuje się w ostatniej odsłonie) nagranie ku pokrzepieniu. Trochę kłamią, ale jednak trzeba im wierzyć, zważywszy, że Charlie Fink, wokalista zespołu, po zerwaniu z Laurą Marling, przećwiczył całość na własnej skórze.

21. Cool Kids of Death „Plan ewakuacji” / Plan ewakuacji

Nie ma co się obruszać. Ostrze się stępiło, ale na wierzch wyszły świetne piosenki. Plan ewakuacji stawiam na tej samej półce co Terroromans, a nagranie tytułowe jest tylko baaardzo nieśmiałą zapowiedzią tego, co zdarzy się w ostatniej odsłonie zestawienia. Tu CKOD w wersji znudzonej. Wszystkim i wszystkimi, nawet samymi sobą.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: