Słodko-gorzkie piosenki 2011 – miejsca od 80 do 61


80. Cashier no. 9 „Lost at Sea” / To the Death of Fun

Nic nie szkodzi, że Mumford & Sons nie wydali w 2011 nowej płyty. Lost at Sea potwierdza, że folk na Wyspach ma się całkiem nieźle. Rozwinięcie historii na miejscu 21.

79. Memory Tapes „Sun Hits” / Player Piano

Oj, dostało się Dayve’owi Hawkowi za Player Piano. Że to banalny odwrót od chillwave’u. Znów będzie o New Order, ale gdyby ekipa Hook, Summer i spółka zdecydowała się na powrót, Sun Hits byłoby dla nich doskonałym otwarciem. Ejtisowy pop w pełnej krasie.

78. Beirut „Santa Fe” / The Rip Tide

Zapomnijmy na chwilę, że Zach Condon, w pracy: Beirut, nagrał najważniejszą słodko-gorzką piosenkę dekady. Nie do końca udany eksperyment z tańcem i elektroniką z poprzedniej EPki tu zaowocował wzmocnieniem ogranej wydawałoby się estetyki europejskiej biesiady.

77. Clap Your Hands Say Yeah „Same Mistake” / Hysterical

Solowe płyty członków „nowego Talking Heads” zupełnie nie wypaliły, panowie wrócili więc do pomysłu pod tytułem: macierzysta formacja. Umówmy się: Over & Over Again to to nie jest, ale nieszczególnie przeszkadza, że Same Mistake brzmi jak odrzut z jedynki The Killers. Gdyby tylko Brandon Flowers miał w sobie choć trochę luzu.

 76. Cloud Control „This Is What I Said” / Bliss Release

Projekt-zagadka. Całkiem udany desant na brytyjskie rozgłośnie radiowe, prosto z Sydney. Lato, anyone?

 75. The Drums „Money” / Portamento

Za nisko, za nisko. Jak zwykle napędzani power-popową gorączką, na słabawej drugiej płycie, ukryli taki właśnie majstersztyk, spreparowany na czasy kryzysu (chciałbym coś ci kupić, no ale nie mam pieniędzy). The Drums to niestety jedno z poważniejszych rozczarowań koncertowych roku – na szczęście podczas ich warszawskiego występu nie byłem do końca trzeźwy. Podobnie zresztą jak i muzycy występujący na scenie.

74. Unknown Mortal Orchestra „How Can U Love Me?” / Unknown Mortal Orchestra

Antypody freakami stoją, czego kolejnym dowodem to nagranie. Koniecznie głośno!

73. Cold War Kids „Mine Is Yours” / Mine Is Yours

Dlaczego mężczyźni piszą piosenki? Bo kochają. Tak, miłość to siła napędowa paru kompozycji z tegorocznego zestawienia (miejsce trzecie polecam szczególnie). Po zaprezentowanej na poprzednich płytach wiwisekcji rozpadu rodziny, rozpadu życia, Matt Aveiro próbuje złożyć rozsypane puzzle. Idzie mu to całkiem gładko, szczególnie jeśli pomagają mu panowie z Passion Pit.

72. Wild Beasts „Deeper” / Smother

Pisałem, że miłość. Dodajmy w pakiecie seks. Nazwa zobowiązuje. Inaczej niż zwykle, bo delikatniej i mniej dosłownie, ale wciąż (nomen-omen) dosadnie.

71. Battles „Ice Cream” / Gloss Drop

Zjawisku pt. Battles nie po drodze z mym odtwarzaczem empeczy, ale trza oddać królowi, co królewskie – gdy wkraczają na singlowe meandry normalności, nie mają sobie równych. Dodatkowe punkty za najbardziej obrzydliwy teledysk roku. Tak erotyczny (tytuł wskaże Ci drogę), że żeby wkleić link, musiałbym się zalogować do tej części zasobów jutjuba, w której zgromadzone są materiały przeznaczone tylko dla widzów dorosłych (czytała Krystyna Loska).

70. Pati Yang „Near to God” / Wires and Sparks

Nie pomogła promocja na dachu niebieskiego wieżowca TVNu, ani udział w topowym serialu. Najbardziej klarowna płyta Pati praktycznie przepadła. Szkoda, bo wreszcie ktoś bez obciachu i bez kompleksów zmierzył się na krajowym rynku z modą na lata osiemdziesiąte. Takie nagrania mogą stanowić o sile dwójki La Roux, która ma pojawić się na rynku za paręnaście tygodni. A do tematu Pati jeszcze wrócimy. Swoją drogą, to dopiero pierwszy krajowy numer w tej setce.

69. Arcade Fire feat. David Byrne „Speaking in Tongues” / Suburbs (deluxe edition)

Koncert życia? Na pewno pierwsza piątka. Na wydanej w tym roku wypasionej wersji Suburbs, pojawiło się nagranie, do udziału w którym Kanadyjczycy zaprosili pana, bez którego nie byłoby pewnie jednej trzeciej tego zestawienia, pięknie nawiązując do tytułu pewnego arcydzieła. Nigdy więcej zdań wielokrotnie złożonych.

68. Nosowska „Nomada” / 8

Someone Like You made in Poland. Kto wie, czy to nie jest najbardziej intymna wersja Nosowskiej, jaką dano nam było usłyszeć. Numer-niespodzianka, kręci, robi uniki, aż wreszcie rozkwita w dziwacznym tańcu. Ekstrawaganckim jak sam teledysk.

67. Atlas Sound „Te Amo” / Parallax

Z niektórych płyt celowo wybrałem tylko po jednej piosence, choć co najmniej połowa Parallax mogłaby z powodzeniem zostać tu dostrzeżona. Padło na Te Amo, zabawną i – co ważniejsze – efektowną grę z popową konwencją, z popkulturą w ogóle.

66. Bon Iver „Towers” / Bon Iver

Ci, którym w tym roku złamano serce, dostali serię ścieżek dźwiękowych na ukojenie bólu. Utwór wskazany na chybił-trafił, przecież dwójka Justina (paradoksalnie, już szczęśliwie zakochanego) to piosenkowe mistrzostwo.

65. White Lies „Power and the Glory” / Ritual

Żenująco słaba płyta (indie-emo?). Zaskakująco wyśmienite nagranie. Gdyby tylko byli przyzwoici, całość tantiem winni przelać na konta członków The Human League.

64. PJ Harvey „The Words that Maketh Murder” / Let England Shake

I właściwie zabrakło mi słów.

63. Lady Gaga „Edge of Glory” / Born This Way

Tandeta i obciach. Glam i cekiny. Ale za to w jakim stylu! Refren, refren! Ooo, Ooo, we’re livin’ on a prayer.

62. Emeli Sandé „Heaven” / TBA

Już wiemy, że Emeli zdobędzie nagrodę krytyków dla najbardziej obiecującego debiutanta podczas lutowej ceremonii BRIT Awards. Usłyszałem ten numer po raz pierwszy, gdy przełączając bezmyślnie kanały w telewizji, trafiłem na aktualne wydanie brytyjskiej listy przebojów. Trudno mi było uwierzyć, że Heaven ulokowało się aż na miejscu drugim, gdzieś pomiędzy kolejnymi Pitbullami i Davidami Guettami. Cały album już na wiosnę, na razie mamy ten przecudnej urody przedsmak, mimowolny hołd dla zupełnie innej kompozycji, która w tym roku obchodziła 20 urodziny.

61. Florence and the Machine „Shake It Out” / Ceremonials

Jeszcze bardziej rozbuchane, jeszcze bardziej mocniejsze. Mogło się nie udać. A jednak.

***

A w następnym odcinku: Toro y Moi, Coldplay, Adele, M83, The Car is on Fire i Lykke Li.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: