prościej (of Montreal „False Priest” / Polyvinyl)


Gdyby Cher i David Bowie mieli dziecko, byłby nim Kevin Barnes, mózg operacji pod tytułem of Montreal. To najbardziej kolorowa osobowość amerykańskiego niezalu. Kolorowa dosłownie. Pamiętacie występ of Montreal podczas (wtedy) mysłowickiego Off Festivalu dwa lata temu? Tęczowe boa, ostry makijaż, przykrótka koszulka, odblaskowe spodnie buty na koturnach i – obowiązkowe – wodospady konfetti (Lady Gaga winna Barnesowi odstąpić znaczącą część tantiem). To wszystko można byłoby zignorować, klasyfikując Kevina jako niegroźnego freaka, gdyby nie fakt, że to piekielnie zdolny artysta. A dziesiąta już w dorobku jego macierzystej grupy płyta stanowi tego jaskrawy dowód. Przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy Barnes nie tyle, co zrezygnował, co dotkliwie ograniczył ilość użytych ozdobników, odwracających uwagę od treści. Sięgając po przerysowanie jedynie w wyjątkowych sytuacjach, Kevin staje się zupełnie bezbronny – klarowne struktury mogą bowiem pokazać siłę, jak i bezceremonialnie odsłonić słabość. Tam, gdzie kiedyś obraz przesłaniały zaskakujące progresje akordów, arytmia i twórczy chaos, dziś musi wystarczyć banalna zwrotka, zwykły refren. Szczęśliwie, to pop najczystszej klasy: wciąż radosny i energetyczny. Dodatkowo, za sprawą zaproszonych gości: Janelle Monáe (autorka jednej z najmocniejszych pozycji wydawniczych tego roku, koncept albumu o zagubionym androidzie, szukającym własnej tożsamości) oraz Solange (młodszej siostry Beyoncé, która wciąż czeka na swój moment), of Montreal poszerzają pole zainteresowań o estetykę R&B, co z kolei implikuje koncentrację na podstawach: rytmie i funkowym punktowaniu. Slapstickowa konwencja pozostaje wciąż konwencją aktualną: Barnes nieustannie szydzi i ironizuje, choć jednocześnie nie mamy wątpliwości, że jego opowieść o autoagresji czy zachłannym uczuciu są opowieściami wziętymi z życia. Centralnym punktem zainteresowań Kevina jest tym razem – co już sugeruje sam tytuł – religia, która pozbawiona zdroworozsądkowej wiary staje się narzędziem tępiącym indywidualność. Teza, jak się zdaje, aktualna pod każdą szerokością geograficzną. Podobnie, jak skłonność do tańca.

7/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: