(…) Menomena „Mines” / City Slang


To może być dla przełom, skutkujący zmianą statusu Menomeny, szerszą rozpoznawalnością. Już ich poprzednia płyta, wydana przed trzema laty Friend and Foe, zdradzała, że ich plany nie ograniczają się jedynie do zagospodarowywania niezależnej niszy. To, co jednak na tamtym krążku było przebłyskiem, zasygnalizowaniem, chęcią, na Mines staje się akcją, pełnią, czynem. Dbałość o najdrobniejsze szczegóły, języczek u wagi, zawsze zdecydowanie ich wyróżniała, ale zdaje się, że tym razem stanowiła jedynie plan podstawowy. I tym razem materia nie wymknęła się im z rąk, choć nie wszystkie puzzle przy pierwszym spotkaniu wydają się pasować idealnie. Gromki saksofon, płaczliwe pianino i wkurzony bas wbrew pozorom nie determinują chaosu. Bo Menomena zawsze prowadzi akcję poprzez nadmiar: rytmu, instrumentarium, melodii, wreszcie estetyk. Trudno sprowadzić całość do wspólnego mianownika, chyba że miałaby nim być ponadprzeciętność. Bo niezależnie od tego, czy spróbują przeszczepić alt-rockowe konotacje fanom Grizzly Bear (TAOS) czy przygotują piosenkę, po prostu piosenkę, lekką, przyjemną w pewnym sensie (Killemall), są tak samo przekonujący i pewni siebie. Są tym, kim TV on the Radio już nigdy nie będzie, tym, kim Klaxons chcieliby być – konsystentną, ale jednocześnie szaloną i nieprzewidywalną trupą.

9/10

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. nie do wiary.
    dziś odkryłam Menomene i stwierdziłam, że to świetny zespół, wchodzę na Twojego bloga, a tu recenzja ich płyty.

    pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: