Po co? (Klaxons „Surfing the Void” / Universal)


Po tegorocznym gdyńskim koncercie zespołu Klaxons, podczas którego pojawiły się również premierowe kompozycje, mające składać się na zawartość Surfing The Void, wygłosiłem podczas swego radiowego programu tezę, że na ten krążek warto czekać. W tym miejscu przydałby się zestaw mądrości ludowych, o głupocie Polaków i wiośnie jaskółek, pewne jest jednak to, że moja pierwotna ocena, dokonana – proszę pamiętać – jedynie na podstawie wykonania na żywo części nowych utworów, okazała się całkowicie przestrzelona. Jeśli coś takiego, jak syndrom drugiej płyty, może, jako coś realnego, stanowić jakikolwiek punkt odniesienia, to wskazać należy, że Surfing The Void jest pierwszorzędnym w tym zakresie przykładem. Oto bowiem zespół, który fantastycznym debiutem wprowadził nową jakość w brytyjskim rocku – nie tylko w dziedzinie nazewnictwa, rezygnując z obowiązkowego the na początku, czy też mody i szeroko rozumianego looku , ale również w odniesieniu do tworzywa, którym się posługują, a więc estetyką kosmiczną i nieoczywistą, ale jednocześnie nośną i przebojową (zjednując sobie nie tylko życzliwość mediów, jak i uwielbienie fanów, ale prowokując największy wysyp epigonów ostatnimi czasy) – dość rozpaczliwie próbuje zdyskontować sukces, uciekając jednocześnie od wszystkich tych etykietek, które w okolicach debiutu im przyczepiono. Swoją drogą, po premierze Myths of the Near Future próbowano przewidzieć, jak brzmieć będzie jego następca (dowodząc, że po tak ekspansywnym starcie trudno prorokować o przyszłości zespołu). Dziś już wiem (celowo nie używam liczby mnogiej, bo inne znane mi recenzje pieją nad krążkiem bezgranicznie), że Surfing the Void nie spełnia jakichkolwiek pokładanych w niej nadziei i oczekiwań. Tak, to praktycznie inny album niż jego poprzednik. Ci jednak, którzy zwrócili na Klaxons uwagę ze względu na ich nietypowość i dążność do eksploracji, omawianą tu płytą mogą poczuć się zwyczajnie znudzeni, wkurzeni nawet (przy pierwszym kontakcie, mniej więcej w połowie, miałem ochotę wystawić ją na Allegro). Ta muzyka irytuje: nieustanną zmianą tempa, wielością motywów, estetycznym przegięciem, grzmotami i krzykami – to wszystko okazuje się w ogólnym rozrachunku bezcelowe i właściwie nie na miejscu. Klaxons nie pozwalają choć na chwilę odetchnąć, goniąc za ideałem, nad którym pracowali przecież prawie trzy lata. Ideał zatracił się jednak w produkcyjnym misz-maszu, potwornie głośnym i tupeciarskim, przez co kompletnie odstręczającym. Sugerując się nazwiskiem producenta, który odpowiedzialny jest za wysyp produktów Korno- i Sepulturopododbnych, można by twierdzić, że chodziło przede wszystkim o to, by Surfing the Void stawiało wyzwanie, zarówno dla muzyków, którzy mieli zmierzyć się z kimś o znacząco odmiennym podejściu, jak i samych odbiorców, którzy mieli dostać coś zupełnie INNEGO, ambitnego, chropowatego. Gniew poszczególnych kompozycji, wobec braku jasnego przekazu, jest tylko śmiesznym tupnięciem nóżką. Zdecydowanie lepiej jest, gdy Klaxons zamiast kombinować, skupiają się na konkrecie – singlowe Echoes, The Same Space czy Twin Flames (ciekawe: te kompozycje spośród zestawu premierowych – chyba nieprzypadkowo – pamiętam z lipcowego koncertu najmocniej) nie silą się na wybujałość i w swej zwykłości są najbardziej interesujące. To zdecydowanie za mało. I nie wiem czy to wina grzybków sprzedawanych przez peruwiańskiego szamana (nie wiem, jak wy, ale ja uważam, że to bezapelacyjnie żałosna historia), ale ten zapis turbulencji wewnątrz zespołu, skazuje go w dłuższej perspektywie na niebyt.

4/10

<<na potrzeby „Teraz Rocka”>>

Reklamy

Komentarze 3

  1. zgadzam się całkowicie. ta płyta to zawód. brak konkretów. po 2 przesłuchaniach ze 3 utwory zostają w głowie, reszta taka bełkotliwa niestety.

  2. bredzisz:)

  3. Uprzejmie dziękuję za konstruktywną krytykę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: