Kaprys (Tired Pony „The Place We Ran From” / Fiction Records)


Gary Ligthbody, lider Snow Patrol, wielokrotnie podkreślał swą fascynacją amerykańską kulturą muzyczną, wśród największych inspiracji wymieniając Calexico, Lambchop czy Wilco. Formuła jego podstawowego projektu, oparta o potężne stadionowe singalongi jest jednak zbyt jednoznacznie określona (również poprzez świetne sprzedażowe wyniki), by w jej ramach zboczyć z obranej trasy, oscylującej wokół czołowych miejsc list przebojów (choć trzeba przyznać, że takie Set The Fire To The Third Bar, z płyty Eyes Open, stanowiło pewną próbę pogodzenia utartego schematu i artystycznych projekcji). Aby skatalizować pomysł, Lightbody potrzebował Petera Bucka, gitarzysty R.E.M., który wzmocnił u Gary’ego przekonanie, że kiełkująca idea winna zostać zmaterializowana. Do współpracy zaproszono również – między innymi – Jacknife’a Lee, producenta ostatnich płyt Snow Patrol, a także współpracownika U2 czy Bloc Party, a także Richarda Colburna, perkusisty Belle & Sebastian.

Tyle rys historyczny. Pomimo przymiotu supergrupy, zarejestrowane w ciągu tygodnia The Place We Ran From naznaczone jest przede wszystkim autorskim sznytem pomysłodawcy. Wypracowany na przestrzeni pięciu płyt Snow Patrol kompozytorski styl Lightbody’ego determinuje zawartość omawianej tu płyty. Takie That Silver Necklase z powodzeniem mogłoby znaleźć się na jakiejkolwiek wydawnictwie macierzystej grupy artysty – prosty, oparty na paru nutach, pomysł wyjściowy rozwinięty w melodię, jak zawsze prowadzono niebezpiecznie blisko granicy dzielącej czułość i patos, z tą różnicą, że z wyraźnym nawiązaniem do twórczości Bruce’a Springsteena. Albo Northwestern Skies (alt-countrowy krewny Chasing Cars, największego hitu Snow Patrol), które łkaniem, drżeniem, wreszcie niepodrabialną, niemal znudzoną manierą wokalną przywołuje emocje, którymi Ligthbody zwykł się posługiwać na co dzień. Ciekawym zabiegiem jest oddanie mikrofonu przyjaciołom: Tired Pony wspomagają wokalnie Zooey Deschanel (aktorka i połowa duetu She & Him), M.Ward (kolega Zooey) oraz Tom Smith (Editors). Deschanel i Ward czują się na The Place We Ran From jak ryby w wodzie, Smith wchodzi na zupełnie nowy teren, ale w przejmującym, minimalistycznym The Good Book, radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Kończące płytę Pieces, przechodzące ze spokoju w improwizację, zdradza, że projektowi towarzyszyła pewna doza szaleństwa, ale nie zmienia to ogólnego wrażenia: w gruncie rzeczy debiut Tired Pony to zwyczajnie konwencjonalna, pozbawiona jakiegokolwiek ryzyka płyta, ot, osobisty kaprys pewnego zdolniachy.

6/10

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: