Endorfina na turnusie (Mystery Jets „Serotonin” / Rough Trade)


Choć wyniki sprzedażowe przeczą tej tezie, to dokonany na poprzedniej płycie przez Mystery Jets zwrot ku latom osiemdziesiątym, radosnym, lekkim, naturalnym, okazał się z punktu widzenia artystycznego manewrem co najmniej intrygującym i – co najważniejsze – satysfakcjonującym. Za sprawą świetnego singla Two Doors Downs przesunęli się o parę lig do góry, a sama piosenka umożliwiła postrzeganie zespołu już nie jako bandy chaotycznych, nieszkodliwych nastolatków z nieodpowiedzialnym tatuśkiem w tle (Henry Harrison to przecież ojciec wokalisty zespołu, Blaine’a), a istotnego elementu brytyjskiej układanki, której poszczególne elementy zależą w dużym stopniu od humoru PR menedżerów koncernów płytowych. Serotonin to doskonała kontynuacja drogi obranej na płycie poprzedniej, która wobec znaczących zbieżności z nią właśnie tym samym pozwala postawić tezę o wykształceniu indywidualnego stylu, zjawiska praktycznie obcego tym, którzy z Mystery Jets przed pięcioma laty efektownie debiutowali.

Odwrotnie proporcjonalnie do tytułu, Serotonin nie pozwala ani na chwilę usnąć. Centralny punkt programu stanowią Show Me The Light i Dreaming Of Another World. W ewokującym disco basie pierwszej kompozycji najmocniej swą obecność na krążku zaznacza Chris Thomas, odpowiedzialny choćby za brzmienie klasycznych płyt Roxy Music. Śmiem stwierdzić, że to najlepsza w dorobku Mystery Jets kompozycja, oprawa muzyczna rodzącego się uczucia, romantyczna i pełna afirmacji życia, taneczna i na swój sposób melancholijna. W Dreaming Of Another World, tak bardzo bliskim klarowności form The Byrds, udowadniają z kolei, że klasykę muzyki rozrywkowej mają w małym palcu. Cały krążek to zresztą zapis nieprzeciętnej muzycznej erudycji, która – nawet gdy używają błahych i przez to cholernie niebezpiecznych środków – pozwala na potraktowanie tematu z dużym wyczuciem (przecież w Too Late To Talk partia klawiszy prowadząca cały utwór, w zestawieniu z falsetem Blaine’a, stwarzają idealne warunki do przygotowania najgorszej z możliwych kompozycji R.E.O. Speedwagon, a jednak nawet przez chwilę nie można mówić o blamażu; podobnie rzecz się ma z Lorna Doone, formie pozornie progrockowej, potraktowanej z ironią i dystansem). Przy uwzględnieniu, że większość utworów to wariacje na temat rozstań i powrotów, rozczarowań i nadziei, prostych spraw dla prostych ludzi, Serotonin to kolejna perfekcyjna ścieżka dźwiękowa lata, przynoszącego wytchnienie, ale i otwierającego, choć na jeden turnus, nowe możliwości.

8/10

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: