Country w średnim wieku („Szalone serce”, reż. Scott Cooper, dyst. Imperial-Cinepix)


Oj, uwaga na ten film. Szalone serce mogłoby spokojnie pójść w Hallmarku czy we wtorkowym paśmie z cyklu Z życia wzięte – poziomem, tematyką i realizacją nie odbiega od innych historyjek ku pokrzepieniu zmęczonych amerykańskich serc, pielęgnując mit, że każdy, nawet ten, który na to nie zasługuje, ten, który najbardziej zawiódł, może odbić się od dna, rozpocząć nowe życie i cieszyć się każdym nowym dniem. Zresztą, chyba trudno o bardziej esencjonalnego dla Amerykanów bohatera: zapijaczony, podstarzały wokalista country. Sława Bad Blake’a to raczej pieśń przeszłości, muzyk koncertuje po kręgielniach i saloonach piątej kategorii, nie zauważywszy momentu, w którym potencjalne groupie zaczęły się lokować w przedziale przechodzone 40+. Choć kojarzony przez publiczność, nie ma szans na powrót na szczyt: jego miejsce zajęli młodsi, przystojniejsi, trzeźwiejsi, a jego jedyną stałą relacją w życiu jest zbyt bliska znajomość z butelką whisky. Schorowany, żyje od koncertu do koncertu, przemierzając amerykańskie pustkowia zdezelowaną bryką. Los da mu jednak szansę, a właściwie dwie: w jednym z barów pozna początkującą dziennikarkę, doświadczoną przez życie pannę z uroczym czterolatkiem, a do tego jego młodszy konkurent, Tommy Sweet (swoją drogą: pseudonimy gwiazd country brzmią tu niemal jak pseudonimy zawodników WWF) zaproponuje mu sceniczną współpracę. W Tele Tygodniu postawiliby w tym miejscu dramatyczne pytanie: Czy Bad Blake skorzysta z nowych możliwości?

To ekranowe średniactwo stara się być filmem ambitnym, filmem o czymś, filmem z przesłaniem. Ale od Zapaśnika choćby, który de facto mówi o tym samym, próbując zdefiniować człowieka w chwili ostatecznej, przed wejściem do labiryntu, z którego nie ma wyjścia, dzieli Szalone serce wiele. Film prowadzony jest sztampowo (choć zakończenie odbiega od stereotypowych wzorców), brakuje mu pogłębionej analizy postaci, zamiast wniknąć w sytuacje, kamera trzyma na dystans, uniemożliwiając zaangażowanie emocji. Decydujący moment i będący jego skutkiem przełom są jedynie pretekstem, a reżyser prześlizguje się po nich tak, jakby były najmniej istotne, utwierdzając w przekonaniu, że chodzi tu o banalną opowieść, do natychmiastowego zapomnienia. Nawet Jeff Bridges, nagrodzony Oscarem za rolę Bad Blake’a, nie satysfakcjonuje: jest rzetelny, ale w gruncie rzeczy nieistotny, bez indywidualnego rysu – w konsekwencji łatwo dojść do wniosku, że każdy aktor z ekranowym wyczuciem i doświadczeniem sprawdziłby się tu równie dobrze i każdy zaliczyłby serię najbardziej prestiżowych wyróżnień. Znacznie ciekawsza jest Maggie Gyllenhaal, która od czasów Sekretarki, najbardziej perwersyjnej komedii romantycznej, stała się moją faworytką – aktorka próbuje coś ze swojej Jean wykrzesać: dodaje jej zarówno naiwnego szaleństwa, jak i mającej solidne podstawy w faktach niepewności, wynikających z zaangażowania się w związek z człowiekiem tyleż interesującym (wiadomo, chłopak, a właściwie mężczyzna, z gitarą), co stwarzającym nieustanne ryzyko dla siebie i innych. Jest też i niezamierzony wątek humorystyczny: gdy na ekranie pojawia się Colin Farrell jako Tommy Sweet, publiczność wybucha spontanicznym śmiechem na widok najsłynniejszego polskiego aktora ostatnich miesięcy, który czym prędzej powinien zmienić nazwisko na Bachleda-Curuś. Warto jednak zwrócić uwagę na drugi plan, gdzie mnóstwo nadwyrężonych życiem postaci o smutnych twarzach, dla których country to jedyny sens, wytchnienie i radość. Trudno się zresztą dziwić: przygotowane na potrzeby filmu piosenki, na czele z tą najważniejszą, również nagrodzoną Oskarem The Weary Kind, pomagają zrozumieć fenomen gatunku, który pochyla się nad człowiekiem, dodając mu otuchy i siły. I właśnie w próbie sportretowania środowiska, muzyków i odbiorców, Szalonemu sercu najbliżej do jakiejkolwiek prawdy.

5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: