Fałszerz o twarzy Papieża („Trick”, reż. Jan Hryniak, Kino Świat)


Nie. I to nie pod każdym względem. Ta marna wariacja na temat Ocean’s Eleven to – jak do tej pory – najgorszy film roku 2010. Rozczarowuje tym bardziej, że nic nie zapowiadało porażki. Świetna obsada (Adamczyk, Dziędziel, Chyra, Trela, Więckiewicz, Gruszka, Warchulska), obiecujący reżyser (Jan Hryniak ma na swym koncie między innymi uroczą Przystań, debiut filmowy Mai Ostaszewskiej, czy Trzeciego, rozpisanego na emocjonalny trójkąt Cielecka-Poniedziałek-Kondrat), interesujący, choć lekko naciągany punkt wyjściowy: zdolny fałszerz banknotów o twarzy Papieża trafia do więzienia za idealne podrabianie studolarówek (na tyle idealne, że nawet agenci CIA dali się nabrać). Odsiadka nie będzie jednak należała to najspokojniejszych, bo pewną, nie do końca uczciwą, propozycję składa mu przedstawiciel polskiego rządu… Trick mógł być więc satyrą na skorumpowanych rządzących, wykorzystujących swoją pozycję do realizacji własnych, prywatnych celów i o sprytnych obywatelach, którzy nie tak łatwo dadzą się politykom wykołować. Mógł, gdyby miał więcej polotu i dystansu. Film jest reklamowany jako komedia sensacyjna, ale elementów zarówno sensacji, jak i humoru, ze świecą szukać. Dialogi są sztuczne i nieśmieszne. Wszelkie fragmenty trzymające w napięciu wyeliminowano chyba podczas fatalnego montażu, skutkiem czego jest szereg niesłychanie dłużących się scen, które wzmacniają poczucie irytacji. Osobną kwestią jest bardzo niedobry scenariusz, który urąga inteligencji widza, szczególnie w momentach rozwiązywania wątków i odkrywania tzw. drugiego dna poczynań bohaterów, wywołując niezamierzoną śmieszność. Co więcej, podstawowej historii towarzyszą w tle trzy inne (które gdzieś tam znajdują wspólny mianownik), co wcale nie służy osiągnięciu spójności, a wręcz przeciwnie: sprawia wrażenie przekombinowania. Nawet jeśli jakaś przewrotka zaskakuje, to zabija ją toporność i brak dystansu realizujących film. W tym wszystkim gubią się aktorzy, szczególnie panie, których bohaterki zostały zmarginalizowane do towarzyszących „mocnym i zdecydowanym mężczyznom” kukiełek, pozbawionych właściwości – Gruszka w miłosnych spazmach popiskuje, biegając w rozciągniętym swetrze, Warchulska nie jest w stanie zrobić nic więcej, niż tylko strzelać miny, na przemian tęskne, zbolałe i ponętne. W konsekwencji: Trick (swoją drogą, skąd taki tytuł? jedynym trickiem jest tylko wykiwanie widzów, którzy nie dostali zapowiadanej porcji rozrywki) to seria przesuwających się obrazów, bez celu, bez sensu, w której najjaśniejszym punktem zdaje się być goła pupa Piotra Adamczyka (brawa za konsekwentne odcinanie się od filmowej przeszłości). Gdyby za tę historię wziął się Machulski… Stój, Machulski nigdy taką historią by się nie zainteresował.

3/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: