Alicja bez czarów („Alicja w krainie czarów”, reż. Tim Burton, Forum Film Poland Sp. z o.o.)


To nie jest Alicja, jaką pamiętacie z dzieciństwa (względnie: z ostatniego tygodnia, bo – wstyd się przyznać – ale po raz pierwszy przeczytałem baśń Lewisa Carrolla jakoś tak przed dziesięcioma dniami, w ramach indywidualnego projektu „pobudzaj wyobraźnię”). Nie jest więc pociągająco strasznie, nie jest schizofrenicznie, nie jest też aż tak absurdalnie. Ta Alicja chyba w ogóle nie jest dla dorosłych, Ot, słodka opowiastka dla dzieciaków, w której główna bohaterka ma właśnie wyjść za mąż za największego brzydala w okolicy i przypadkowo wpada do tajemniczego labiryntu (a może jednak: tajemniczego dołu?). Jego koniec stanowi wejście do świata, o władzę nad którym walczą dwie siostry, z których każda zdaje się lubić inne kolory, a całość dopełniają dziwne stwory, ale jakoś tak sympatycznie dziwne, takie milusińskie, takie swojskie, takie przyjemne. No może za wyjątkiem ni-to-smoka-ni-to-latającego-dinozaura, którego Alicja ma zgładzić i dzięki czemu odkryje w sobie niezależność, nietypową dla zmaskulinizowanej wiktoriańskiej Anglii. Dla Burtona tekst pierwowzoru jest jedynie możliwością, którą można konwertować na dowolne sposoby, co zresztą wpisuje się w dążność reżysera do łamania popkulturowych figur. Przykładowo: w filmie Alicja trafia więc do Wonderlandu po raz wtóry, i to już jako nastolatka, w książce jest debiutantką, bodaj dziewięcioletnią. Królowa Kier jest tu Czerwoną Królową (jednak niewybaczalna zmiana nazewnicza) etc. Zabawa konwencją, w przypadku pozycji tak kanonicznej, równoznaczna jest z ryzykiem, na szczęście w tym aspekcie Burton wychodzi z reżyserskiego zamysłu obronną ręką. Gorzej, że te zmiany w treści nie wnoszą do treści nic nowego, ba: w ogólnym rozrachunku spłycają i przytępiają balansujący na granicy horroru bez wiekowych ograniczeń oryginał. Zdawałoby się, że – zgodnie z kultywowaną estetyką – reżyser przeniesie środek ciężkości na egzystencjalne troski głównej bohaterki, a przynajmniej zaprezentuje ją jako postać na opak, gdzieś z marginesu społeczeństwa, postawioną nagle w niezrozumiałej sytuacji. Pamiętajmy jednak, że ta Alicja powstała w studio Disneya, więc w zamian za grube miliony wydane na wcale nie tak zachwycające 3D, Burton sprzedał duszę diabłu, przygotowując obraz bezpieczny, bez przegięć formalnych, pozbawiony zjadliwej ironii. Rozsmakowywać można się w precyzji charakteryzacji, w fantastycznych plenerach, wreszcie w grze aktorskiej: Helena Bonham Carter, obdarzona głową ponadnaturalnych rozmiarów, jest przerażająca w roli (zostańmy przy nazewnictwie ugruntowanym na przestrzeni pokoleń) Królowa Kier krzyczącej co i rusz „Cut off their heads!”, Johnny Depp bryluje w kolejnej roli dziwaka (znaczy Szalonego Kapelusznika), Anne Hathaway jako dystyngowana Biała Królowa buduje przerysowaną karykaturę damy (w polskiej wersji językowej postaci dubbingują odpowiednio ponoć fantastyczna Katarzyna Figura, Cezary Pazura i Małgorzata Kożuchowska; przy okazji: brawa dla tłumaczy, którzy interesująco poradzili sobie z tłumaczeniem obfitującego w neologizmy tekstu). Rozczarowuje zupełnie nijaka Mia Wasikowska, Australijka polskiego pochodzenia, w tytułowej roli, której wyraźną trudność sprawia wyrażenie jakichkolwiek emocji. W sumie: jest wizjonersko i dziwacznie, ale na seans raczej zaproście młodsze rodzeństwo niż fajną dziewczynę z sąsiedztwa, która – skoro już zwróciliście na nią uwagę – to powieść Carrolla zna na wyrywki.

6/10

Reklamy

Komentarze 2

  1. Nie wiem skąd to „Cut off their heads!”. Nigdzie w filmie nie ma słów „Cut off their heads!”

    Zarówno w filmie, jak i w książce Alice’s Adventures in Wonderland, Królowa Kier krzyczy: „Off with the head!”. Albo their heads, his head ect.

    Jak Thom Yorke w piosence Paranoid Android 😉

    Pozdrawiam

  2. Uprzejmie proszę o zrozumienie i wybaczenie – w pewnym wieku zapamiętanie ciągu 4 słów jest znacznie utrudnione. Jako okoliczność łagodzącą mogę tylko dodać, że sens został zachowany 🙂 Dzięki za zwrócenie uwagi na tę nieścisłość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: