Na ziemi („W chmurach”, reż Jason Reitman, dyst. UIP)


Historia ku pokrzepieniu serc? Remedium na czasy kryzysu? A jakże, przecież Hollywood ma sprzedawać bajki, zmieniać i pobudzać do działania. Ma czynić świat lepszym. Ma umacniać wiarę w szczęśliwe zakończenia. Zaskakujące, że tym razem udowadnia to filmem, któremu szczęśliwego zakończenia brakuje.

W przypadku tego obrazu trudno będzie mi zachować obiektywizm o tyle, że na co dzień pracuję w dużej korporacji i na przestrzeni ostatnich miesięcy na uzasadnienie tzw. decyzji biznesowych (pojęcie tyleż nic nie mówiące co w praktyce niezwykle pojemne) odmieniane było przez wszystkie przypadki słowo „kryzys”. To kryzysem właśnie usprawiedliwiano choćby decyzje personalne (czytaj: zmniejszenie liczby personelu). Głównym bohaterem W chmurach jest człowiek do zadań specjalnych, Ryan Bingham, o sympatycznej twarzy Geroge’a Clooneya, odwrotnie proporcjonalnej do parszywego charakteru jego obowiązków. Gdy jego klienci, wielkie przedsiębiorstwa, decydują się na zwolnienie części załogi, ale nie mają odwagi, by bezpośrednio przekazać przykrą informację swym pracownikom, wtedy do akcji wkracza Ryan, który z wdziękiem przeprowadza z wytypowanymi do opuszczenia firmy rozmowę, mającą na celu nie tylko odwalenie brudnej roboty, ale również uspokojenie zwalnianych i choćby próbę wskazania, że wylot z pracy nie oznacza tzw. końca świata i może stanowić nowe otwarcie w ich życiu. Ryan spędza więc większość czasu na pokładach samolotów i w hotelowych pokojach, przemieszczając się z jednego miasta do drugiego. Ale kryzys dotyka również jego firmę, więc w celu minimalizacji kosztów szef Ryana zatrudnia młodą, świeżo upieczoną absolwentkę psychologii Natalie Keener (Anna Kendrick), która przedstawia pomysł, by rozmowy ze zwalnianymi były przeprowadzane za pośrednictwem internetu i ekranu monitora, z siedziby firmy. Ryan podchodzi do pomysłu sceptycznie (co z godnością? co z kontaktem bezpośrednim?) dlatego też proponuje, by przed wprowadzeniem nowego systemu Natalie towarzyszyła mu w podróży, co umożliwi jej poznanie specyfiki pracy i zrozumienie delikatnego, wrażliwego charakteru wykonywanych działań.

Troska o samopoczucie zwalnianych to jedno, ale pojawienie się Natalie w firmie stanowi zagrożenie również dla samego Ryana. Wykorzystanie propozycji dziewczyny oznacza dla jej starszego kolegi jedno – konieczność powrotu do domu, w którym spędza rocznie nie więcej niż 40 dni. Ryan zbudował sobie programami lojalnościowymi linii lotniczych (właśnie ma szansę jako siódmy człowiek na świecie przeskoczyć pułap 10 milionów mil, co wiązać się będzie z przyznaniem statusu super-pasażera i serią nieistotnych przywilejów, które dla samego Ryana stanowią nie wiedzieć czemu najważniejszy cel) świat bezpieczny, bez odpowiedzialności, minimalizujący poziom jakiegokolwiek emocjonalnego ryzyka, bo pozbawiony właściwie jakichkolwiek relacji. W życiu rodzinnym bohater uczestniczy wyjątkowo, przy specjalnych okazjach, z przymusu, a nie z oczywistej radości. Nawet gdy poznaje hiperatrakcyjną Alex Goran (Vera Farmiga), żyjącą mniej więcej w tym samym systemie od lotniska do lotniska, i nawiązuje z nią coś w rodzaju podniebnej zażyłości, to jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że traktuje ją jako przyjemny, aczkolwiek nieistotny dodatek do wykonywanej pracy, stanowiący bezpieczny wentyl bezpieczeństwa dla zaspokojenia potrzeb seksualnych, zapewniający chwilowe i ulotne towarzystwo, kończące się wraz z wezwaniem do stawienia się przy bramce na lotnisku. Choć Ryan twierdzi, że jest otoczony ludźmi, tak naprawdę jest głęboko samotny. Lęk przed zaangażowaniem rekompensuje sobie jedynie w pozorny sposób. Pojawienie się i Natalie i Alex zaburza jego spokój, ale także stanie się katalizatorem zmian. Wiadomo nie od dziś, że kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie, pardon, w chmurach…

W chmurach to film wielopłaszczyznowy, których wspólnym mianownikiem zdaje się być waga relacji międzyludzkich, które w dobie możliwości szybkiego przemieszczania się i wszechobecnej teleinformatyzacji ulegają erozji i przestają być potrzebne (potrzebne na ten czas przynajmniej). Jason Reitman (wcześniej: Juno czy Dziękujemy za palenie) przygląda się swym bohaterom z wyrozumiałością, równoważy dramat z komedią (doskonałe dialogi!), nie zaciemnia jednak obrazu, nie idealizuje go, wskazuje, że podjęcie ryzyka nie zawsze się opłaca, co uwiarygadnia wzruszający, ale nie ckliwy finał. Odrębną kwestią jest r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-y tercet aktorski (ode mnie dostają prywatnego Oscara), któremu towarzyszą w drugim planie nie tylko wyraziści epizodyści, ale również i naturszczycy (do realizacji filmu Reitman zaangażował osoby, które faktycznie straciły pracę i które opowiadają przed kamerą o swoich pytaniach, wątpliwościach, doświadczeniach), co dodatkowo wzmacnia prospołeczną wymowę filmu, której daleko od taniego sentymentalizmu. Gdy wokół turbulencje, ludzie są (przynajmniej w teorii) jedyną pewną wartością. Prawda stara jak świat, ale W chmurach wyciska z niej pokrzepiający sens.

8/10

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: