Solidnie, ale … (Spoon „Transference” / Merge)


Równo, czyli jak zawsze, ale jednak słabiej. Na Transference liczą się właściwie jedynie trzy punkty. Got Nuffin’, teksański rock w czystej postaci, z wiercącym, jednostajnym, nagłym błyskiem fortepianu. W skrócie: przebój. Rozmyte Who Makes Your Money, w którym Spoon dekonstruują przestrzeń piosenki, wprowadzając brzdęki i przerywniki. W skrócie: dystans. I może jeszcze Trouble Comes Running, czyli powrót do przejrzystości. W skrócie: przebój numer 2. I to byłoby niestety na tyle. Wiadomo, że w przypadku Spoon wydawnictwo mniej efektowne (co w w tym kontekście oznacza najczęściej tyle, co efekciarskie) nie oznacza rezygnacji z jakości. I też byłoby co najmniej nieuczciwym śrubowanie wymogów akurat im – biorąc pod uwagę dynamikę obecnych zmian, fakt, że Spoon istnieją od lat szesnastu kwalifikuje ich nie tylko do specjalnego wyróżnienia za wytrwałość, ale również wysyła na natychmiastową emeryturę i każe wątpić w rozsądek. Blogosfera wypluwa codziennie kolejne tabuny krzykliwie umalowanych dziewcząt i pretensjonalnie nieogolonych chłopców, stojących w kolejce po przyznawaną codziennie odznakę Best New Music, a Spoon nie dają się strącić z podium, i to mimo kultywowania wciąż tej samej idei – toksycznego rock’n rolla (z gościnnymi występami instrumentów klawiszowych), stanowiącego moc sprawczą rozwoju amerykańskiej sceny alternatywnej. Na swym siódmym wydawnictwie podchodzą do sprawy rzetelnie, może aż nazbyt, co sprawia, że o Transference w perspektywie paru miesięcy zapomnimy: tym razem zabrakło pozaludzkiego pierwiastka, dziwnego szaleństwa, które uwrażliwiło i tak emocjonalne Kill the Moonlight czy pozwoliło na znalezienie wspólnego mianownika pierwszej dziesiątki listy sprzedażowej i braku skłonności do artystycznych kompromisów (wyraziście piosenkowe Ga Ga Ga Ga Ga). Klasą samą w sobie (chciałoby się dodać: jak zwykle) jest na omawianym tu krążku Britt Daniel, chropowaty, ale i wyrozumiały, przeprowadza pozornie beznamiętnym wokalem przez poszczególne opowieści. To jednak za mało, by zatrzymać się przy płycie na dłużej, by zapamiętać to, co zwykle tak porywało: chwile i sztuczki (idę o zakład, że zlokalizowanie refrenu dowolnego nagrania Spoon rozpoczyna próba przywołania motywu wiodącego całego utworu). Solidnie: w porównaniu z wszechobecną masówką, powered by Pitchfork, solidnie w stopniu , w zestawieniu z wcześniejszymi dokonaniami: tylko solidnie.

5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: