Diabeł w Święta, czyli jak znaleźć się na pierwszym miejscu w Wielkiej Brytanii


Pomysł był prosty: z uwagi na fakt, iż kolejne edycje brytyjskiego Fabryki gwiazd zamykane są na tydzień przed Świętami, to jego zwycięzca z rozpędu ma murowany ostatni numer jeden w danym roku kalendarzowym na wyspiarskiej liście singlowych przebojów (tak było przynajmniej przez ostatnie cztery lata, vide casusy Leony Lewis czy Alexandry Burke). Na „zwyczajnych” zdobywców szczytu brytyjskiego zestawienia nikt nie zwraca uwagi, ale ten, kto znajdzie się na szczycie w świątecznym wydaniu listy przebojów zapisuje się na stałe w annałach muzyki rozrywkowej. Tydzień temu szóstą edycję X-Factor wygrał piękniuchny Joe McElderry, którego przeróbka The Climb z repertuaru Miley Cyrus miała powtórzyć sukces poprzednich laureatów. Miała, bo Facebook rozpętał kampanię, której celem było uniemożliwienie dotarciu piosence na szczyt, wystawiając jako konkurencję … Rage Against the Machine i Killing in the Name. I udało się: RATM vs Joe 1:0, czyli 500000 legalnych ściągnięć : w sumie 450000 legalnych ściągnięć i zakupu fizycznych nośników. Cała kampania wywołała serię komentarzy środowiska muzycznego, a także oburzenie Brytyjczyków, zniesmaczonych faktem, że w tak prestiżowym notowaniu złoty medal przyznany zostanie numerowi wulgarnemu i pełnemu przemocy.  Nota bene, podobna sytuacja miała miejsce rok temu, gdy pewniakiem była Hallelujah nienaturalnie uzdolnionej Alexandry Burke – fani Jeffa Buckleya uważali, że jej wersja jest ckliwa i obrzydliwie komercyjna i namawiali Brytyjczyków, by ci kupowali albo oryginał Leonarda Cohena albo przeróbkę Buckleya. Wtedy się nie udało: Burke szturmem wparowała na pierwsze miejsce, bijąc rekord w kategorii najszybciej sprzedający się singel nagrany przez kobietę (w ciągu tego jednego tygodnia sprzedaży zabezpieczyła sobie szczyt zestawienia podsumowującego roczną sprzedaż), Buckley musiał zadowolić się wicemistrzostwem, doczekując się pośmiertnie nieoczekiwanie swego największego przeboju, a Cohen zajął ostatecznie miejsce 36.

A całe wydarzenie pokazuje, że dla Brytyjczyków muzyka to sprawa pierwszorzędna (historia notuje serię podobnych przypadków, jak na przykład pojedynek Oasis vs Blur latem 1995). A u nas? Wyobrażacie sobie wojnę Doda vs Vader (bo przecież nie Behemoth)? Wyobrażacie sobie jakąkolwiek wojnę?

Advertisements

komentarze 4

  1. @A całe wydarzenie pokazuje, że dla Brytyjczyków muzyka to sprawa pierwszorzędna

    nie przesadzajmy. Tom Ewing na freakytrigger zamknął temay.

  2. Tom temat mógł zamknąć, ale to, że 500 000 osób porwało się z takich czy innych przyczyn na zakup piosenki (i) sprzed siedemnastu lat, (ii) zespołu który raczej już nie istnieje oraz (iii) operującego estetyką, która trafia na co dzień do zestawienia z 3,5 raza do roku jest imponujące. Co więcej, jest prawdopodobne, że RATM będą na pierwszym miejscu podsumowania rocznego. To nie jest taka tam sobie sprawa nieważna. Nawet jeśli o kulisach całej sprawy nie będziemy pamiętać za miesiąc.

  3. skoro piszesz, że „I udało się: RATM vs Joe 1:0, czyli 500000 legalnych ściągnięć : w sumie 450000 legalnych ściągnięć i zakupu fizycznych nośników.” to skad wiadomo ze to bylo 500k osob? imho nie chodzilo o muzyke ale bardziej utarcie cowellowi nosa – to byl troche kokurs popularnosci idol vs cala reszta. ze padlo na ratm? chyba chodzilo o jaskrawosc roznic. a zreszta, kogo dzis obchodza listy przebojow?

  4. 1) Dane o sprzedaży pochodzą stąd: http://news.bbc.co.uk/2/hi/entertainment/8423340.stm . RATM było sprzedawane tylko za pośrednictwem sieci.

    2) Pewnie, że prawie wszyscy zrobili to, żeby wkurzyć Pana Simona, co sugeruję pisząc „z takich a nie innych przyczyn”. I, że zamiast RATM mógłby być ktokolwiek inny. Ale to, że 500 000 osobom chciało się kliknąć i wydać funciaka (czy ile to tam teraz kosztuje) jest imponujące, w Polsce coś takiego nie mogłoby się udać, co można w jakimś tam sposób wyjaśnić brakiem społeczeństwa obywatelskiego i tym, że ludziom nie chce się uczestniczyć w narodowych zajawakch. Chodziło mi jedynie o pokazanie mechanizmu.

    3) A co do list przebojów: mnie obchodzą na przykład. Z tego samego powodu, dla którego oglądam Eurowizję: dla cyferek i punktacji. Zresztą, mam do tej pory zachowane tony zeszytów zapisanych skrzętnie zestawieniami z całego świata. Tak, jestem nudziarzem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: