O niewytłumaczalnej fascynacji Snow Patrol w kontekście ich kompilacji największych przebojów


Gary Lightbody, wokalista i gitarzysta Snow Patrol, na łamach miesięcznika Q, poprosił, by nie traktować dwupłytowego wydawnictwa Up to Now jako zestawu największych przebojów zespołu, a raczej jako subiektywny wybór najlepszych kompozycji w jego historii. W skali globalnej kwintet nie był szczególnie istotny – co sugerowałaby dziesięciomilionowa sprzedaż płyt na całym świecie – na szczycie pojawili się de facto raz, za sprawą utworu Chasing Cars, który zamknął dramatyczny, ostatni odcinek któregoś tam sezonu któregoś tam niezwykle popularnego amerykańskiego serialu medycznego. Internetowa maszyna ruszyła, a ledwie rozpoznawalny poza Wyspami Brytyjskimi zespół skończył z nominacją do Grammy Awards. Spotkanie z Up to Now pozwala postawić tezę, że Snow Patrol to przede wszystkim ekipa solidna, posługująca się sprawnym songwritingiem, sprawdzającym się na wielu polach i w różnych estetykach. Okazuje się bowiem, że to zespół, który nie tylko dostarcza fantastyczne ballady (wspomniane powyżej Chasing Cars, Run czy Signal Fire, które promowało ścieżkę dźwiękową do trzeciej części przygód Spidermena), ale również do perfekcji opanował zdolność pisania świetnych radiowych przebojów (ze szczególnym wskazaniem na doskonałe Spitting Games czy You’re All I Have, które w dorobku chciałby mieć niejeden z debiutantów aspirujących do grona wpływowych; do dopełnienia tej trylogii brakuje jedynie Please Don’t Take These Photos From My Hands z ich ostatniej studyjnej płyty A Hundred Million Suns). Okazuje się również, że Snow Patrol mają w dorobku utwory magiczne, które nie zostały jednak w porę dostrzeżone (niecodzienna kolaboracja z Marthą Wainwright w Set the Fire to the Third Bar). Mało znana wersja Crazy in Love z repertuaru Beyonce wytrąci z ręki argumenty tym, którzy przykleili panom łatkę największych smutasów, stosunkowo duży wybór nagrań z dwóch pierwszych albumów zespołu przekona, że intensywny, przebojowy Final Straw, trzeci krążek z zespołu z roku 2004, nie wziął się znikąd i stanowił logiczną kulminację wcześniejszych dokonań, a jedno z trzech nowych nagrań, które znalazło się na krążku – promujące całość Just Say Yes – potwierdzi, że to ekipa wyczulona na najnowsze trendy (prowadzenie kompozycji elektronicznym motywem i syntetycznym beatem), które jednak nie odzierają kompozycji z właściwej jej autorom niemodnej, misiowatej, pierdołowatej wrażliwości.

<recenzja przygotowana na potrzeby „Teraz Rocka”>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: