Apatia (Editors „In This Light and On This Evening” / Kitchenware Records)


Trzeci krążek ulubionego zespołu Polaków (za czym przemawia częstotliwość koncertowa kwartetu nad Wisłą) wpisuje się w modny ostatnio schemat propagowany przez brytyjskich artystów, schemat repozycjonowania. Jack Peňate, The Horrors, Arctic Monkeys, Noah and the Whale, a także Editors właśnie, przygotowali płyty zaskakujące, z nieoczekiwaną zawartością. Bohaterowie niniejszej notki dokonali estetycznej wolty: przestali udawać młodszych braci Coldplay, którzy podszywają się pod młodszych braci U2 i ponownie bezpiecznie wylądowali w mrocznym, zatęchłym przybytku, sponsorowanym przez wszystkie wydawnictwa Joy Division. Nie oznacza to jednak, że trójka Editors do powtórka z rozrywki, repryza wydanego przed czterema laty The Back Room. Tamten album miał służyć przede wszystkim do tańca, przy całym zestawie łatwo odczytywalnych aspiracji, przypisać mu należy walor użytkowy, rozrywkowy. Utwory z In This Light And On This Evening w klubie raczej nie mają szansy się pojawić.

Być może najbliżej do „starego” Editors prawdopodobnym kolejnym singlom z płyty: Eat Raw Meat = Blood Drool (choć tytuł komercyjnie dyskwalifikuje) oraz Bricks And Mortar, o nie tak znowu małym potencjale radiowym. Ale już ten ostatni, mimo że przywołuje najlepsze refreny z ostatnich dwóch płyt zespołu, buduje nowy wizerunek, w którym prym wiodą syntetyczna perkusja i klawisze, których płaskie brzmienie nawiązuje do pierwszych lat muzyki elektronicznej, a w wersji bardziej przystępnej – pierwszych zabaw w muzykę niejakich Depeche Mode. Frazy powtarzane są nieustannie, miarowo, bez końca, wbijając się nieuchronnie w pamięć. Kompozycje zbudowane są ze znaczących niewiele składników, banalnych fragmentów. Tak często przywoływany w kontekście poprzednich wydawnictw zespołu przymiot „piosenkowy” tym razem nie ma racji bytu. Te utwory, nawet jeśli stanowią kalkę dokonań Iana Curtisa i reszty, to kopiują wyznaczone niegdyś schematy w inteligentny sposób, bez przymilania się, z niejaką głębią i refleksją. O zmianie podejścia świadczy kończący krążek Walk The Fleet Road, nagrany razem z chórem: na poprzedniej płycie Smokers Outside the Hospital Door waliło po oczach dosłownością, tu musimy się zatrzymać, skupić. Teatralny głos Smitha, ale jednocześnie celowo omijający jakąkolwiek możliwość interpretacji, pogłębia poczucie sztuczności i nienaturalności całej sytuacji. Całość sprawia wrażenie depresyjnej, surowej przypowieści, napędzanej rezygnacją i żalem. Dynamikę zastąpiło wycofanie, swoista apatia. Po mocnym otwarciu płytę znosi ku przystani banał (koszmarne balladowe The Boxer), co przekonuje, że zespół nie uniósł ciężaru gatunkowego całej sytuacji, niemniej jednak nie można odmówić In This Light And On This Evening odwagi (świadoma rezygnacja z mocarnych refrenów, znaku rozpoznawczego zespołu) i tym samym należy docenić próbę zmiany wizerunku. Editors pojęli chyba, że ekipa pt. „Bono i Spółka” jest dla nich (na razie) nieosiągalna, kontynuują więc zabawę w wiecznie smutnych mężczyzn o powłóczystych spojrzeniach.

6/10

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: