O dwóch filmach Mistrzów


Film o niczym

Ostatnia twórczość Almodóvara przypomina sinusoidę – doskonałe filmy przeplatają się z filmami nieudanymi. Porozmawiaj z nią – klasyk. Złe wychowanie – ohyda. Volver – powrót do doskonałej formy. Przerwane objęcia – znów dołek, przede wszystkim dlatego, że to film o niczym. Ogląda się go doskonale: żywe, zmysłowe kolory, romantyzm i zdrady rozpisane na tragiczny trójkąt miłosny, piersi Penelope Cruz, bohaterowie z krwi i kości, miotani emocjami, szaleństwem, uczuciem, a także umiejętne żonglowanie konwencją telenoweli czy pastiszem wreszcie frapujące nawiązania do historii kina. Styl Pedra rozpoznawalny jest natychmiastowo, problem w tym, że tym razem nie posłużył do opowiedzenia jakiejkolwiek sensownej historii. Niby miało wyjść wyznanie miłości do X Muzy (Cruz stylizowana na Sophię Loren, Cruz stylizowana na Marylin Monroe, Cruz stylizowana na Audrey Hepburn), nieprzemijalności i stałości kina, jego sile przezwyciężającej śmierć, względnie: niby drapieżne ostrzeżenie przed skupieniem w jednym, nieodpowiednim ręku władzy i pieniędzy, a rezultat jest nijaki. Dość powiedzieć, że miesiąc po zupełnie nie mogę sobie przypomnieć, o co w nim chodziło. A Czym ja sobie na to zasłużyłam? siedzi w głowie już od ponad 10 lat.

5/10

Film o niczym, ale za to jaki brawurowy!

Quentin Tarantino w Bękartach wojny ogrywa temat ograny już w Kill Billu – motyw zemsty. Tym razem wszystko dzieje się w czasach II wojny światowej – zemsta partyzanckiego oddziału żydów grasującego na terenie Francji na stacjonujących tam Niemcach spotyka się w finale historii z zemstą prowadzącej pod fałszywym nazwiskiem kino Francuzki, której hitlerowcy wymordowali całą rodzinę. Całość opowiedziana jest niezwykle stylowo, precyzyjnie, w długich epizodach (każdy zrealizowany w innej konwencji), z odpowiednią dozą keczupu i innych płynów koloru czerwonego. Przemoc, ale uwznioślona, niemal poetycka, ale zawsze celowo przerysowana, dowodząca o niezwykłym talencie Tarantino do stopniowania i budowania napięcia. Do tego doskonałe kreacje Christopha Waltza (nagrodzonego w Cannes za rolę inteligentnego szefa gestapowców, jednocześnie błyskotliwego i bezwzględnego, uroczego i okrutnego) oraz Brada Pitta (poruszającego się niebezpiecznie na granicy autoparodii) i alternatywna wersja zakończenia najbardziej krwawego z dotychczasowych międzynarodowych konfliktów zbrojnych, stanowiąca spełnienie snów o zemście każdego piętnastoletniego chłopca. Cymes w kategorii rozrywki. Bo żadne morały z tego nie wynikają. A zastrzeżenia poprawnych politycznie, że Tarantino robi sobie jaja z hekatomby 1939-1945 śmieszą.

7/10

Reklamy

komentarze 3

  1. A mi się Bękarty Wojny nie podobały.
    Zgadzam się, że film został zagrany wzorowo, Waltzowi to ja bym dzisiaj dał za rolę Oskara.
    Ale po prostu wynudziłem się na nim.
    Akcja bez żadnych zwrotów, z wieloma dłużyznami (film był ze 40 minut za długi jak dla mnie) i przede wszystkim wg mnie właśnie bez brawurowych scen.
    Ani razu nie było pokazane, dlaczego ten oddział jest taki dobry, czy w jaki sposób robi swoje zasadzki, w które wpadają wszyscy Niemcy. Nie było jakiegoś błyskotliwego pomysłu, czy zaskoczenia widza.
    Zabrakło też właśnie takiej brawurowej sceny akcji, jak np. rzeźnia mieczem samurajskim w Kill Billu.
    Przyszli, pozabijali wszystkich, później jeszcze trochę pozabijali i na końcu jeszcze pozabijali i to bez większej finezji. Koniec.
    A w międzyczasie nuda.

  2. Zgadzam się, że są dłużyzny – jak choćby scena w barze, ale chyba raczej służą do stopniowania napięcia niż są efektem nieudolności. Ja myślę, że Tarantinowi nie chodziło o rozkminkę psychologiczną, a raczej o zabawę konwencją i zabawę w ogóle. I o wielką rozpierduchę.

  3. […] Za przewrotność i brak szacunku do historii. Zobacz więcej. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: