Brit-pop powraca! (Esser „Braveface”; Warner Bros. Recordings)


Jakoś lepiej idzie debiutującym w tym roku Brytyjczykom niż ich rodaczkom. O przestrzeleniu Little Boots już było, o nie do końca satysfakcjonujących krążkach La Roux i Florence & the Machine jeszcze będzie. Tymczasem, gdzieś z boku, niepostrzeżenie, poza medialnym wyścigiem, pojawił się niejaki Esser, do niedawna perkusista indierockowego niewypału Ladyfuzz, posiadacz najbardziej spektakularnej fryzury na Wyspach. Wstęp tej notki mógłby sugerować, że mamy do czynienia z mrożącym krew w żyłach wydarzeniem, nic z tych rzeczy: Braveface nie jest płytą wybitną, ale bez wątpienia jest jednym z ciekawszych wydawnictw, jakie w tym roku wyłoniły się z zagubionego muzycznie Albionu. Choć pierwsze spotkanie z Esserem mogłoby sugerować, że to kolejny londyński białas-złamas, nic bardziej mylnego: bohater tej notki jest skrzyżowaniem Mike’a „The Streets” Skinnera (polot + wyostrzony zmysł obserwacji) i Damona Albarna z wysokości Parklife (cynizm + szydzenie z miejskiego etosu). Piekielnie zjadliwe teksty, stanowiące satyrę na – choćby – tabloidowy kult celebrytów zostały podane na wskroś brytyjski sposób, w kontrze do podejmowanych tematów, tak jakby swym pochodzeniem (i związanym z tym wszelkimi konotacjami) kolega zwyczajnie się bawił. Dużo tu więc sprytnych nawiązań do wspomnianego powyżej Blur, w jego najbardziej rozrywkowej i czytelnej odsłonie. Sam zainteresowany dodaje zresztą, że trójka i czwórka tegoż kwartetu prawdopodobnie najmocniej ukształtowały jego dzieciństwo. Braveface sugeruje, że do grona faworytów Essera należą również The Specials, o czym świadczy choćby łatwość, z jaką indierockowe przeboje przenika soczysta sekcja rytmiczna. W zasięgu zainteresowań artysty leży również bardziej aktualna twórczość, jak choćby ostatnie dokonania Animal Collective (vide dźwiękowe nakładki rozpoczynające i kończące singel Work It Out). Braveface jest jednak przede wszystkim inteligentnym zaproszeniem do klubu, w których zagwarantowane jest, że mistrz ceremonii będzie przemiłym facetem o świetnym poczuciu humoru. Radość, naturalność, spontaniczność, a przede wszystkim szczerość: ostatnią rzecz, o jaką można Essera podejrzewać są skomplikowane rynkowe kalkulacje. Brit-pop powrócił i choć bardziej obchodzi go teraz rytm niż gitara, ma się całkiem nieźle.

6.5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: