Wilkołak (Eels „Hombre Lobo”/ E Works, Vagrant)


Na początek dwa powody, dla których Mark Oliver Everett vel Eels winien otrzymać nagrodę przyznawaną przez jednoosobową redakcję bloga „Słodko-gorzkie” w kategorii „najlepsze słodko-gorzkie pisarstwo”, gdyby takie nagrody zostały kiedykolwiek przyznane (czego sobie i Wam nie życzę).

<Uwaga, będzie pompatycznie>

Mark dotyka istoty człowieczeństwa. Serio. Wie, że życie to nie pluszowy miś, a potężna harówa, orka i nieustanna walka ze demonami i syfem, który każdy gdzieś tam w środku ma. Koleś ma nieczęsto spotykaną cechę: doświadczenia przekuwa na płyty i to bez posługiwania się banałem, o który bardzo prosto. Kiedy jego siostra popełniła samobójstwo, muzyk zamknął się w studio na rok i napisał album Electro-Shock Blues, perwersyjnie – biorąc pod uwagę okoliczności powstania płyty – radosny. Kiedy przyszła mu chęć na rozmówienie się z Bogiem, skompilował na Blinking Lights and Other Revelations serię utworów pytających o Sens. Same klisze. Everett kiedyś zresztą powiedział w wywiadzie dla amerykańskiego magazynu muzycznego (nie pamiętam niestety dla którego): Nasze życie jest banalne. Miłość, zdrada, śmiech, łzy, parę uniesień. Wszystko już było, nawet wczorajsza świetna randka jest repryzą miliona innych, podobnych jej spotkań. Błahostka, banał. Kocham cię. Boję się. Zostań. Wyjdź. Nie chcę cię widzieć. Znacie to, prawda? Nawet te dwie piosenki powyżej, dobrane oczywiście tendencyjnie, to awers i rewers tej samej historii. Banalnej. Zwróćcie uwagę: posługuje się pan samymi wyświechtanymi stwierdzeniami: życie jest trudne, przy mnie będziesz szczęśliwa, wprost z poradnika „Jak nie konstruować dialogów i tekstów piosenek”. Tym razem to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie: prostota i naturalność poszczególnych zwierzeń powoduje, że między nami a Everettem pojawia się nić porozumienia, a przynajmniej świadomość wspólnoty doświadczeń.

Bo oprócz naturalnego daru obserwacji, Everett ma jeszcze jeden talent: pisze doskonałe piosenki. Na swym kolejnym albumie, Hombre Lobo, znów ucieka od gatunkowych szufladek: blues, Dylan, gospel, R&B, americana, folk. Leniwi mówią na to alternatywa, dla mnie: właściwie same przeboje, które przy odrobinie szczęścia mogłyby zachwycić więcej niż te zwyczajowe 567 osób. Jeśli już w ogóle te piosenki mają jakiś wspólny mianownik, byłoby to wyciszenie. Rzadziej, niż na poprzednich krążka, Mark podkręca głośność. Dużo tu odmienionej przez wszelkie przypadki akustyki, spokoju (pozornego, jak się zapewne domyślacie), rozleniwienia. Może jedynie Fresh Blood (portret zwierzęcego pożądania, właściwego zapewne jaskiniowcom, którzy nawet nie znali słowa konwenans) przyspiesza, lokując się w tym samych emocjonalnych rejonach, co największy hit Eels, Your Lucky Day in Hell: więcej w nim tnących gitar, których regularność wprowadza niepokój towarzyszący wyuzdanym, mrocznym wyznaniom.

Ciekawy jest storytelling tego krążka. Narratorem opowieści uczyniono tytułową postać jednej z wcześniejszych piosenek projektu, Dog Faced Boy. Chłopiec podrósł, podrosły też jego potrzeby. Niestety, ze względów oczywistych (która panna chciałaby zadawać się z wilkołakiem?), namiętność nie może zostać zaspokojona, wilkofacet cierpi więc obserwując obsesyjnie swoją ukochaną, do której nigdy nie dane będzie mu się zbliżyć. Ten wydumany zdawać by się mogło koncept stanowi pretekst do wyciągnięcia wniosków o bardziej ogólnej naturze. Człowiek jest niewolnikiem swoich popędów, a jednocześnie chce czystego, prostego, romantycznego uczucia. Jednak: nas ranią, my ranimy, mozolnie budowane zaufanie może runąć w ciągu nanosekundy. Porażkę mamy zakodowaną w DNA, nawet jeśli powtrarzając  codziennie te same czynności staramy się oszukać samych siebie, że jest zupełnie inaczej.

8/10

Advertisements

komentarze 2

  1. Cześć

    Świetna muzyka ze strony E i świetna recenzja z twojej strony. Uwielbiam czytać takie rzeczy.
    Pozdrowienia

  2. Cieszę się, że się podoba. Zapraszam więc częściej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: