Phoenixomania (Phoenix „Wolfgang Amadeus Phoenix”/V2 Records)


Tylko dla osób niewtajemniczonych bliżej w kwestię „Phoenix” tytuł czwartej płyty tego francuskiego ensemblu może wydawać się zbytecznym przejawem megalomanii. Tymczasem, Wolfgang Amadeus Phoenix jest przypieczętowaniem i synonimem osiągniętego przez Phoenix na przestrzeni ostatniej dekady statusu: wirtuozów melodii, mistrzów piosenki. Wystrzelili na dobre dzięki filmowi Sophie Coppolli Między słowami, na ścieżce dźwiękowej którego pojawia się ich bodaj najbardziej charakterystyczny utwór, Too Young. Słodycz, lekkość, bezpretensjonalność – to ujęło trzy czwarte świata w nagraniu towarzyszącym błądzeniu bohaterów granych przez Billa Murraya i Scarlett Johansson po dusznym, błyszczącym neonami Tokio. I tak zostało do dzisiaj: całkiem uzasadnionym jest stwierdzenie, że Phoenix grają wciąż to samo i tak samo. Syntetyczna perkusja, ckliwe, eteryczne gitary, pulsujący rytm, taneczny bas, tętniący ponadprzeciętną wrażliwością timbre Thomasa Marsa: to wszystko przenosi nas do lat osiemdziesiątych, tych wszystkich piaskownic, trzepaków, rozbitych kolan. Phoenix sprytnie operują symbolami, skojarzeniami, mimo że to z przenikliwą dokładnością spreparowane emocje. Ileż tam się dzieje w tle, jak wiele tam produkcyjnych cudeniek – nie jest to jednak kwestia przypadku, a chłodnej kalkulacji podpartej wyjątkową intuicją. Melancholia, tęsknota, ale i ciepło, bezpieczeństwo. Wolfgang Amadeus Phoenix właściwie nie dodaje do tego zestawu niczego nowego, stanowiąc jedynie aktualizację dotychczasowej estetyki. Efektem jest najbardziej dopracowany i przebojowy spośród nagranych przez nich albumów. Płyta wygrywa oczywiście piosenkami, to jasne: na początek serwują nam dwa nokauty: Lisztomania i 1901 już teraz czekają na szczyty zestawień grupujących najlepsze kompozycje tego roku. A potem, jeśli nawet trafiają im się strzały niecelne (bo do takich, mimo niewątpliwego uroku, należy zaliczyć nie do końca czytelne Rome), urzeczeni nie zwracamy na to uwagi. Sprzedawcy marzeń?

(Recenzja ukazała się w czerwcowym numerze „Teraz Rocka”)

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. […] 10. Phoenix „Wolfgang Amadeus Phoenix” Zobacz więcej […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: