Anty („Antychryst” reż. Lars von Trier, dyst. Gutek Film)


Sam temat jest interesujący i frapujący i tym samym wymagający dogłębnej analizy. Seksualność kobiety – o ile nie stanowi tabu – to przynajmniej z zadziwiającą regularnością jest kwestią zamiatywaną pod dywan. Kobiety nie czerpią z seksu przyjemności, kobiety mają rodzić dzieci. Jeśli facet ma dużo kobiet to jest macho, jeśli kobieta ma dużo mężczyzn: jest dziwką. Lars von Trier zdaje się więc mówić: nic więc dziwnego, że świadomość swego ciała i własnych potrzeb seksualnych, a także ich realizacja, może wywoływać u kobiet poczucie zagubienia, które skutkuje zachowaniami agresywnymi czy kompulsywnymi. Jeśli kobieta przeciwstawi się ogólnemu modelowi i miast przedmiotu stanie się podmiotem, jeśli pozwoli sobie na odczuwanie przyjemności, seria nieszczęść, z depresją na czele, gotowa.

Von Trier nabierał nas już parokrotnie, stosując środki wysokiego rażenia, czasem nawet przesadzone. W Antychryście mamy taką oto wyjściową sytuację (piękny realizacyjnie, niemalże poetycki prolog): on (zmęczony Willem Dafoe) i ona (nagrodzona w Cannes przerażąjąco-pociągająca Charlotte Gainsbourg) uprawiają seks pod prysznicem. Ona kątem oka widzi, że z łóżeczka wyszło ich dziecko, ale ponieważ jest całkowicie pochłonięta namiętnym aktem seksualnym, nie próbuje niemowlęcia zatrzymać. Wycieczka kończy się tragicznie: chłopiec zafascynowany spadającym śniegiem wypada przez okno. Śmierć chłopca wpędza ją w żałobę i wyrzuty sumienia. On, psychoterapeuta, proponuje wyjazd do ich domku położonego w leśnej głuszy. Początkowo terapia odnosi skutek, ale wokół czają się (uwaga!) ciężarne sarny z matrwymi płodami, krwawiące, mówiące ludzkim głosem lisy, kruki bez skrzydeł, a do tego on odkrywa przerażający sekret dotyczący ostatniego pobytu jej i dziecka w tym domku. Terapeutyczny w zamierzeniu wyjazd przeradza się w walkę o przeżycie, której towarzyszą: seks, ból, krew, okaleczanie i samookaleczanie. Ufff…

Duńczyk zmarnował szansę na stworzenie istotnego dzieła, które poruszałoby ważką i niezbadaną w kinie kwestię. Dostajemy świetnie zrealizowany (jeszcze raz podkreślę: film – oprócz aktorskich ról – ratują jedynie zdjęcia) bełkot, który chce być i horrorem i porno i thrillerem i małżeńskim dramatem. Poszczególne akcenty raczej śmieszą niż straszą, historia pędzi donikąd, a von Trier epatuje coraz bardziej ekstremalnymi i ohydnymi środkami, by widza zaskoczyć. Przynosi to jednak odwrotny skutek: to, co dzieje się na ekranie w części, w której bohaterowie przebywają w domku, jest niezrozumiałe (koncept trzech żebraków? WTF?) i emanuje psuedometafizyką, oraz natrętną symboliką. Aktorzy przekraczają granice cielesności, a także własnego bezpieczeństwa psychologicznego, balansując na masochistycznym kontekście całości. Cały koncept, iż człowiek jest z natury zły i egoistyczny, że kieruje nim nie rozum, a niewyjaśnione emocje, a sama natura (być może tytułowy antychryst, czyli szatan) to zbiór nieprzywidywalnych i nieogarnialnych dla człowieka zjawisk, jest przedstawiony naiwnie i histerycznie (a przecież może być podstawą świetnego filmu). Czekałem tylko, aż tak jak Ewa w raju, tak i ona poczęstuje swego męża zatrutym grzechem jabłkiem. Nieproporcjonalna do treści forma przesłania wszystko, a przede wszystkim zdrowy rozsądek, z tym że nawet nieodkryte karty wskazują, że von Trier nie wiedział, jak chce to wszystko powiedzieć. Jest to tym bardziej smutne, że miał to być dla reżysera film terapeutyczny, efekt jego zmagań z depresją i koszmarnym dzieciństwem. Podane jednak w taki sposób problemy stają się niedorzeczne i żałosne.

Larsowi zwykle pozwalamy na aż nazbyt dużo. Tym razem jednak ekstrema nie prowadzą do niczego, zostaje smutny pan, który uwierzył, że kontrowersja załatwi całą sprawę i przesłoni najbardziej niedorzeczne scenariuszowe nieudolności. A tym samym: że wolno mu wszystko. Otóż, panie von Trier, nie wszystko. Przyjemności z seksu to pan nam nie odbierze.

A już najbardziej wkurza, tak po ludzku, z pozycji widza, to, że Antychryst miał w Polsce najlepsze otwarcie spośród wszystkich filmów von Triera. Czy, do jasnej cholery, jesteśmy aż tak bardzo podatni na wyimaginowaną wielkość?

2/10

Advertisements

komentarzy 11

  1. Czemu ocen ostatnio nie dajesz? Zawsze od nich zaczynałem czytanie recenzji 🙂

  2. Brak nadrobiony, dzięki za spostrzeżenie. Przy „Wojnie polsko-ruskiej” celowo pominąłem punkty, tu zwyczajnie zapomniałem.

  3. zespoilerowales ten film!!!

  4. podobne widzimisię 🙂 zerknij na postscriptum-ps.blogspot.com / pozdrawiam ! Piotr

  5. @ gretzky –>> nie, no faktycznie zespoilerowałem, ale pewne rzeczy mi się wydawały oczywiste od samego początku 🙂

  6. Mnie z kolei bardzo się podobało przedstawienie seksualności jako siły, nad którą czasem do końca nie panujemy, i która dzięki uwarunkowaniom kulturowym gdzieś podskórnie jest łączona ze złem, grzechem, naturą. Przedstawił Kobiety jako te, które rodząc dzieci i przekazując życie mają z Naturą (a także jak Lars przedstawia, grzechem lub po prostu niepełną kontrolą nad popędami) pełniejszy niż mężczyzna kontakt, z kolei Mężczyznę postawił w roli „katalizatora” między tymi siłami. Czy to nie przewrotne? Czy nie sięga gdzieś do prakultur, etosu Kobiety-matki, Demeter, Ewy-grzesznicy? Główna bohaterka odcinając sobie łechtaczkę pragnie odrzucić tę pierwotną siłę, budzącą zarówno jej lęk i jak żądze…
    Moim zdaniem film skłania do wielu refleksji, przyjrzenia się stereotypom, naturze, popędom, naszej seksualności… Nie wiem dlaczego twierdzisz, że von Trier próbował filmem odebrać nam radość z seksu? Moim zdaniem po prostu pokazał, jaką może mieć moc, jeżeli go nie ujarzmimy. Sprawił, że zaczęłam się zastanawiać nad naszą kobiecością, człowieczeństwem, tym co odróżnia nas od innych gatunków z grupy mammalia…
    Mam taką dewizę: jeśli film wywołuje żywą dyskusję (a w moim gronie wywołał), to znaczy, że spełnił swoją rolę. I nie ważne, czy ktoś nazwie go bełkotem czy antypochwałą radości z seksu. A może jestem tylko niepoprawną wielbicielką Larso-absurdu??
    Pozdrawiam!

  7. dzięki za wyczerpujący komentarz 🙂

    Ten ostatnie zdanie dotyczące obrzydzenia przez Larsa seksu to oczywiście celowa przesada, ale mam wrażenie, że von Trier nie wiedział, w którym momencie przestać epatować przemocą i bólem. Tak jakby zagubił się w stawianiu nawiasów i cudzysłowów, jakby metafora go zjadła. Absolutnie się zgadzam z tym co napisałaś: że sam pomysł, by zanalizować naszą seksualność jest wyśmienity i frapujący, że człowiek egoistycznie zatapia się w przyjemności (wcale nie jestem wrogiem sceny z odcięciem łechtaczki, jest ona wręcz symboliczna), tylko przy całym okrucieństwie tego filmu temat przestaje być wyrazisty i wręcz odstręcza. Treść tak, forma nie.

    Zapraszam do częstszego powracania 🙂

  8. Dołączę się do tej dyskusji, przede wszystkim do ostatniego napisanego zdania. Moim skromnym zdaniem forma tego filmu jest jego wyjątkowym atutem. Dawno już nie widziałem tak pięknych zdjęć. To właśnie one nakręcają klimat całego filmu ( nie ujmując w tym miejscu pomysłowi i fabule). Rzeczywiście jest coś w tym filmie takiego, co nie pozwala go przyrównać do np Dziecka Rosemary Polańskiego lub Lśnienia Kubricka. Wydaje mi się, że tym czymś jest jest „dosłowność” i naiwność niektórych scen ( np. gadający lisek lub epilog filmu). Jeżeli miałbym podsumować to wyglądałoby to w ten sposób: pomysł na tak, forma na tak, treść na nie wiem.

  9. Tak, realizacja filmu jest prawie perfekcyjna. Jak już wspomniałem, również sam pomysł wyjściowy jest interesujący. Ale co do treści: bezsprzecznie czerwona kartka, też za wskazaną przez Ciebie naiwność.

  10. zrobiłem wczoraj w kinie. dokładnie tak. zgadzam się w pełnej rozciągłości.

  11. […] Charlotte Gainsbourg w „Antychryście” Larsa von Triera – za to, że z nawiązką zdała zupełnie niepotrzebny test na wytrzymałość fizyczną i psychiczną, który zafundował jej reżyser. I że potem zdołała nagrać szalenie optymistyczną płytę. Zobacz więcej. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: