„Mój brat jest jedynakiem” („Mio Fratello E’ Figlio Unico” reż. Daniele Luchetti, dyst. Vivarto)


Włochy, lata 60. Accio i Manrico są braćmi. Pierwszy jest faszystą (z epizodem w seminarium, które przegrało jednak walkę z hormonami), drugi komunistą, a przynajmniej tak im się wydaje. Ideologicznie jest im zupełnie nie po drodze, ale rodzina, a szczególnie włoska, zobowiązuje. Stąd starszy wspiera młodszego, mądrzejszy tego bardziej porywczego, zakochany mniej zakochanego. Role się zmieniają, podstawowa wartość zostaje jednak zachowana – rodzina to podstawowa komórka społeczna, wsparcie udzielone w jej ramach jest bezcenne, a więzów, które łączą jej przedstawicieli nie przetną nawet najmocniejsze zawirowania polityczne, społeczne, miłosne. Rodzina ponad wszystko!

Ten film ogląda się z przyjemnością, przede wszystkim dlatego, że skrzy emocjami. Włosi to naród nad wyraz ekspresyjny i gadatliwy, tak dużo więc tu egzotycznych dla Polaka okrzyków i gestów, które wprowadzają groteskowy koloryt. Nie należy mu się jednak dać tak łatwo zwieźć – choć Mój brat chętnie korzysta ze środków przypisanych komediowej estetyce, to w gruncie rzeczy stanowi pochylenie się nad ideologiami rządzącymi masami. Ścieranie się wpływów Kościoła, komunistów oraz faszystów pozwoliło nie tylko na odtworzenie sytuacji polityczno-społecznej powojennych Włoch, ale także umożliwiło zwrócenie uwagi na obezwładniającą rolę, jaką pełni we współczesnym świecie każda właściwie ideologia. Nieprzypadkowe, że to Accio, gdy świadom faszystowskiego pustosłowia porzuca pobratymców, jest w stanie trzeźwo ocenić rzeczywistość i jako tako w niej funkcjonować, co z kolei przychodzi z trudem jego zapatrzonym w Kościół rodzicom czy właśnie bratu, którego komunizm wepchnął na drogę przestępstwa. Luchetti zdaje się mówić: bawcie się dzieci do woli, póki możecie (prześmieszna i świetna scena koncertu, gdy twórczość Beethovena zostaje wykorzystana do złożenia hołdu najmężniejszym z komunistycznych przywódców), dorosłość wepchnie was w szarość i nijakość. Stąd też ostatni gest Accio wybrzmiewa niemalże idealistycznie: to autentyczne, ale jednocześnie utopijne, nierealne zakończenie etapu dojrzewania. Później ideologie przestaną mieć znaczenie, wydreptywanie ścieżek będzie i bez tego skomplikowane. Masy będą z ideologii korzystać, ale jedynie wtedy, gdy konieczne będzie to do obrony własnej pozycji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: