Super Furry Animals „Dark Days/Light Years”, Rough Trade


Właściwie jakiekolwiek komentarze są zbędne, bo przecież Super Furry Animals to jest TEN właśnie zespół. Gdyby chcieli, dwoma taktami, połową zwrotki, zmieniliby wodę w wino, a Mandarynę nauczyliby śpiewać. Na szczęście nie chcą i nie trwonią czasu, by realizować dyskusyjne pomysły blogerów i z regularnością przesyłają światu wielkie jak łapa Pudziana rozprozakowane muzyczne pozdrowienia, antidotum na wszelkie kryzysy, światowe, narodowe, osobiste. Zapytaj Gruffa Rysa (dla niewtajemniczonych: wokalista i gitarzysta omawianego a tej notce projektu), on odpowie, w jaki sposób powinny być finansowane partie polityczne i wyliczy w przeciągu trzech sekund silnię z 567854. Nawet gdy płyty SFA lądują w okolicach zastanawiającej średniej (jako miernik bierzemy pod uwagę pełną dyskografię), to i tak dla większości jest to Mount Everest.

Love Kraft (rocznik 2005) Hey Venus! (rocznik 2007) pewnie nie będą dojrzewać jak wino, a za parę lat nie okaże się, że jednak przestrzeliliśmy w ocenach. Zmęczenie materiału? Być może, dość powiedzieć, że to tylko i wyłącznie porządne płyty, wskazujące, że nawet najdoskonalsza formuła może się wyczerpać. W tamtym roku koledze Rhysowi zdarzył się jednak projekt Neon Neon, którego sukces udowodnił, że we właściwych rękach eklektyzm jest najbardziej potężną z broni, pod naporem której słuchacze padają kolejno jak muchy odurzone słodkim zapachem dżemu truskawkowego. Pozdrawiam jednocześnie moją serdeczną przyjaciółkę, która przyrównała poniżej przedstawione nagranie do twórczości <światła gasną, słychać werble, grzmot> Modern Talking, co spowodowało, że przez chwilę się z przyjaciółką nie lubiliśmy. Bo dla mnie to kwintesencja popu, proszę Państwa.

Schemat zastosowany przy Neon Neon powtarza się również na Dark Days/Light Years. Wymyśl sobie jakikolwiek chwyt i z pewnością go na tym krążku odnajdziesz. OK, to przesada, ale biegłość i muzyczną erudycję tego walijskiego projektu można oznakować tylko i wyłącznie plombą „wybitne”. W opartym na de facto jednym motywie open’erze Crazy Naked Girl zmieścili funkową pogoń, hard-rockowe pasaże, kanonadę rytmu. I nawet ani przez chwilę nie mamy wątpliwości, że to nie jest na serio. A później jest już – generalnie – coraz lepiej. Mt to kolejny żart, tym razem ulokowany na brudnych plażach Brighton. Helium Hearts będzie szalało na majowej plejliście BBC Radio 1 (Inaugural Trams – obowiązkowa pozycja przy nauczaniu przedszkolnym języka niemieckiego – już radzi sobie na niej całkiem nieźle). Najmocniejszym punktem krążka jest bez wątpienia The Very Best of Neil Diamond, gdzie sitar toczy nierówną walkę z voocoderem, w innych okolicznościach przyrody mógłby stać się klasykiem dla tańczących inaczej. Na razie zajmuje miejsce na podium w tegorocznym wyścigu po laur najlepszego niesinglowego nagrania AD 2009 (u red. Błaszczyka jest podobnie). Generalnie, z Dark Days/Light Years słońce wali po oczach, bo też o radość i zabawę tu przede wszystkim chodzi, a przez chwilę Walia zamienia się miejscami z Kalifornią. Pojawiają się również momenty nienaturalnej jak na warunki dyktowane przez SFA zadumy, rekompensowanej czystą, niezmąconą niczym pasją (closer Pric). Bo choć SFA operują dobrze znanymi już składnikami i bez specjalnych ceregieli korzystają z ukształtowanego na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat dorobku muzyki popularnej, to bezpretensjonalnością przełamują ukartowane schematy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: