„Słodko-gorzkie”, Radio Kampus, 31.03.2009 – Peter, Bjórn & John, Super Furry Animals, A Camp, The Bird and the Bee, Phoenix


Phoenix „1901” / Wolfgang Amadeus Mozart

The Bird and the Bee “Meteor” / Ray Guns Are Not Just the Future

The Bird and the Bee “My Love” / Ray Guns Are Not Just the Future

A Camp „Here Are Many Wild Animals” / Colonia

A Camp “Stronger Than Jesus” / Colonia

Super Furry Animals “Helium Hearts” / Dark Days/Light Years

Super Furry Animals “The Very best of Neil Diamond” / Dark Days/Light Years

Super Furry Animals “Inaugural Trams” / Dark Days/Light Years

Peter, Björn & John “Young Folks” / Writer’s Block

Peter, Björn & John “Lay It Down” / Living Thing

Peter, Björn & John “Living Thing” / Living Thing

Peter, Björn & John “Losing My Mind” / Living Thing

—-

Audycja, w której wszystko stanęło na głowie, do odsłuchania TU

—-

Tym razem celebrowaliśmy coraz donośniejsze zbliżanie się wiosny, stąd motywem przewodnim audycji było hasło „This is pop”.

Phoenix z nowego, wciąż świetnie brzmiącego singla. Cała płyta już w maju, będzie się działo. Wideła oficjalnego brak, ale pewien chłopiec bardzo ładnie wymyślił sobie taki oto obrazek:


—-

Ptaszek i pszczółka to projekt Grega Kurstina (ptaszek) i Inary George (pszczółka). Kurstin był producentem ostatniej płyty Lilki Allen, ma na swym koncie również współpracę z The Flaming Lips, Kylie czy Zośką Ellis-Bextor. Co raz częściej w notkach jemu poświęconych pojawia się słowo „geniusz”, a także synonimy tegoż. Inara z kolei od niemalże piętnastu lat w przeróżnych konfiguracjach filtruje nie do końca łatwą wrażliwość przez popowe najlepsze wzorce. Ray Guns Are Not Just the Future to druga płyta sygnowana nazwą The Bird and the Bee. I choć wydana jeszcze zimą, doskonale wpisuje się we wiosenny revival.

Właściwie na Ray Guns Are Not Just the Future nie znajdziemy nic, czego wcześniej byśmy nie usłyszeli. Krążek to prawie godzinna przejażdżka po trendach obowiązujących po komercyjnej, a więc ciemnej, stronie mocy na przestrzeni ostatnich – zaokrąglając – dziesięciu lat. Singlowe Love Letter to Japan brzmi jak odrzut z ostatniej płyty Allen właśnie, bazując na niemal identycznym onirycznym i wyrywkowym podejściu do elektronicznych dziwadeł, które stanowi siłę napędową kompozycji, jednocześnie niespecjalnie się narzucając. A takie My Love na przykład to ukłon w stronę pulsującego soulowymi naleciałościami handclapu, do którego przyzwyczaiły nas na przykład Fergie i Gwen Stefani. I tak wyliczyć można bez końca. To oczywiście zabawa dla tych, którym masowość niestraszna, nie ma co się oszukiwać. Bo Ray Guns Are Not Just the Future to tylko i wyłącznie piosenki – szlachetne, misternie wydziergane z plątaniny tropów i niuansów. Można bowiem podejść do krążka w sposób analityczny i próbować wyodrębnić wszystkie smaczki. Ale można też traktować go jako klasyczną popową propozycję, która skrzy się świetnymi melodiami. Proponuję skorzystać z rozwiązania numer dwa, nawet jeśli słodyczy tu aż nadto.

O płytach A Camp, Super Furry Animals oraz trzech Szwedów w kolejnych wpisach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: