Baader-Meinhof („Der Baader-Meinhof Komplex”, reż. Uli Edel)”


Grupa Baader-Meinhof wyłoniła się pod koniec lat sześćdziesiątych w Niemczech Zachodnich na fali ogólnego rozprężenia, zachłyśnięcia się ideami wolnościowymi, wreszcie: negacji kapitalistycznych idei. Film ilustruje pierwsze lata działalności grupy, która później przekształciła się w RAF, jedną z najgroźniejszych terrorystycznych organizacji w Europie.

Podejrzewam, że Niemcom taki film był niezwykle potrzebny, a już szczególnie młodemu pokoleniu, które nierzadko po omacku próbuje zbudować swą narodową tożsamość. Obraz z aptekarską wręcz precyzją odtwarza historię: rytm obrazu wyznaczają kolejne ataki organizacji na zdobycze nowoczesnego państwa – koncerny prasowe, banki, policję, zrzeszenia pracodawców. Ten sposób prowadzenia narracji męczy: obraz trwa ponad dwie i pół godziny, wiernie odwzorowanie rzeczywistości powoduje, że akcja tonie w szczegółach, napięcie dość szybko osiada, co nie pozwala na traktowanie filmu jako stricte sensacyjnego. Zabrakło przede wszystkim refleksji nad genezą ruchu, nad tym, co spowodowało, że młodzi ludzie postanowili do niego przynależeć. Owszem, słyszymy ogólnikowe hasła o konieczności pokonania krwiożerczego systemu, w którym indywidualna ekspresja jest zduszana w zarodku. Myślę sobie, że na film, który skupia się na przyczynach i konsekwencjach może być jeszcze za wcześnie – w końcu to pierwsza, zakrojona na tak dużą skalę, próba zmierzenia się Niemców ze swą niechlubną historią. Wymaga to odwagi, na których Polaków nadal nie stać (gdzie film o Jedwabnem? O pogromie kieleckim? O przesiedleniach Niemców po drugiej wojnie światowej?)

Największy problemem, który sprawia, że film jest ciężki i nieprzyjazny, to sami bohaterowie, którzy przedstawieni są jako banda nieodpowiedzialnych idiotów. Emocje biorą udział nad zdrowym rozsądkiem. W środku miasta urządzają sobie strzelanki do drzew czy znaków drogowych. Choć jeden z założycieli ruchu, Andreas Baader, jest poszukiwany przez policję, nie przeszkadza mu to w rozpędzonym do granic możliwości samochodzie ganiać nocą po mieście. Ulrike Meinhof, lewicowa dziennikarka, która staje się głównym ideologiem ruchu, dla „kariery” wyrzeka się dzieci. Wszyscy sprawiają wrażenie elektronów, które przypadkowo się od siebie odbijają, tworząc nieprzemyślane konstelacje. Dywagują frazesami o przyszłości, co chyba dla widza jest najbardziej irytujące: pustosłowie leje się strumieniami, obnażając ułudę podejmowanych działań. Nie umiemy ich przez to zrozumieć, nie mówiąc już o jakimkolwiek usprawiedliwieniu czy współczuciu. Wbrew powszechnej opinii widzów, film nie gloryfikuje bowiem członków ruchu.

Po pierwszej generacji, do której należeli Baader i Meinhof, przyszła generacja druga i trzecia, dla której zdaje się ideologia nie miała większego znaczenia. O ile bowiem działalność założycieli ruchu da się wytłumaczyć wiarą w utopię przedstawianą w pieczołowicie przygotowywanych manifestach, o tyle ich następcy, nie dość, że posuwają się do akcji, w których giną lub mogą zginąć cywile (zamach na niemiecką ambasadę w Szwecji, porwanie samolotu Lufthansy), to jeszcze nie przejmują się jakimikolwiek założeniami. Zachowują się jak rozbrykane dzieciaki, w których rękach znalazły się nagle karabiny. Interesująco wypada zestawienie bezradnej „pierwszej generacji”, której przedstawiciele siedzą w więzieniu i pozbawieni są wpływu na rzeczywistość, i ich rozbuchanych, lekkomyślnych epigonów. I to jest bodaj najmocniejszy akcent filmu, którego siła tkwi w jego aktualności: terroryzm nie ma w sobie nic z idealistycznego podejścia – to bezwzględna walka o własne korzyści poza przestrzenią wyznaczoną przez zasady społeczne.

5.5/10

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: