Lektor („The Reader”, reż. Stephen Daldry)


Waga tego filmu zasadza się przede wszystkim na wielopłaszczyznowej konstrukcji, a co za tym idzie – wielorakim możliwościom interpretacyjnym.

Może to być bowiem obraz o nieszczęśliwej miłości piętnastolatka i starszej od niego kobiety. Miłości, której rezultatem jest społecznie niedostosowanie chłopaka, potem także mężczyzny. Poznają się przypadkiem, kolejne z ich spotkań kończy się inicjacją seksualną chłopca. Ich spotkania są coraz częstsze i przebiegają według tego samego scenariusza: on jej czyta, ona uważnie słucha, a potem się kochają. Pewnego dnia Hanna niespodziewanie znika. Michael przeżywa wielką tragedię, której wymiar spotęgowany jest przez niewinność i perwersyjność zarazem ich relacji. Choć w stadzie, zawsze samotny, nie umie spać przy boku innej kobiety, później: rozstaje się z żoną, nie umie nawiązać relacji z córką. Los połączy jednak ponownie Michaela i Hanna: Michael, już jako student prawa, trafi na proces strażniczek obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Jedną z oskarżonych jest Hanna.

I tak oto ujawnia się kolejna warstwa filmu: Lektor jest bowiem również obrazem o zbiorowej świadomości narodowej Niemców. O tym, jak nieporadnie próbują zmierzyć się z historią. I jak bardzo tego potrzebują. Obraz nie odpowiada jednoznacznie na pytanie, czy Niemcy gotowi są na zmierzenie się z noszonym od ponad półwiecza. Próbują, o czym świadczy choćby proces strażniczek, pokazowy, szumnie komentowany przez prasę. Ale to nawet nie jest zamiecenie sprawy pod dywan. To rozgrzebanie dawnych ran. Krwawiących, wstydliwych. Studenci prawa żywo dyskutują ze swoim profesorem na temat przebiegu procesu (to zresztą jedne z najciekawszych fragmentów filmu, pojawiają się tu bowiem pytania o granice między prawem a moralnością, interesujące z punktu widzenia prawnika). Każdy z nich próbuje zmierzyć się w inny sposób z grzechami rodziców i dziadków. Bo czy niewyedukowanie niemieckich kobiet może być okolicznością usprawiedliwiającą ich działania? Z drugiej strony: czy mogły przeciwstawić się systemowi, które oddelegował je do wykonywania haniebnych obowiązków? Wreszcie: jak interpretować sposób, w jaki pozostałe oskarżone zachowały się podczas procesu wobec Hanny? Czy to ponowne wcielenie się w schemat ofiara-kat? A czy Żydzi gotowi są na rozrachunek z przeszłością?

Najpełniejszą może być jednak ta interpretacja, która łączy wspomniane przeze mnie powyżej. Lektor jest bowiem filmem o historii, której kule dosięgać mogą każdego, w przeróżny sposób. O skrywanych tajemnicach – Michael ukrywa przed światem, nawet jako dorosły mężczyzna, zażyłe relacje łączące go niegdyś z Hanną, co – między innymi – uniemożliwia przedstawienie sądowi okoliczności, które mogłyby wpłynąć na wymiar kary. Hanna również skrywa pewną tajemnicę (jej nie zdradzę, bo na niej zakotwiczony jest film). Dopiero, gdy każde z nich zmierzy się z losem, wyjawi światu swój sekret, wina – nawet w indywidualnym wymiarze – może zostać odkupiona.

Ten film to przede wszystkim Kate Winslet. Jej bohaterka, pełna wewnętrznego niepokoju, skryta, długo czeka na oczyszczenie. Winslet doskonale ujawnia całą gamę emocji towarzyszących temu niecodziennemu procesowi dojrzewania, gra niuansami, sprawia, że rozumiemy jej bohaterką, może nawet współczujemy (choć to byłoby niebezpieczne), ale na pewno nie usprawiedliwiamy. Rola Hanny przypieczętowuje ostatecznie jej pozycję jako najlepszej aktorki swojego pokolenia, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Poza tym: wygląda jak kobieta z krwi i kości, a nie jak wieszak zdjęty z wybiegu, po którym przechadzają się anorektyczne modelki. Ralph Fiennes, jako Michael w wersji dorosłej, do grania nie ma zbyt wiele, w gorsecie wyrzutów sumienia i poczucia krzywdy snuje się po ekranie, robiąc skwaszone i rozmarzone miny. Ciekawy jest natomiast David Kross w roli Michaela za młodu – doskonale ilustruje napięcie erotyczne towarzyszące procesowi dojrzewania, ale bodaj jeszcze lepszy jest, gdy przychodzi mu zderzyć się z bolesną prawdą.

7.5/10

Advertisements

komentarze 4

  1. Niestety film nie jest wart tak obszernej recenzji. Żadnych tam pytań i rozdrapywania ran nie dostrzegam. Intelektualnie film jest żenujący, dialogi irytujące a o znajomości problematyki Zagłady u twórców tego filmiku pytać nie będę. Niemniej warto odnotować rolę Katę Winslet, co zresztą wszyscy zgodnie podkreślają. W dodatku przeskoki czasowe nie przynoszą niczego interesującego, a postać córki Micheal’a pojawia się niewiadomo skąd i w jakim celu. Muszę przyznać, że dawno żaden film tak mnie nie zirytował. Pozdrawiam;]

  2. @ emg —>> Sądzę, że w „Lektorze” nie chodzi o problem Zagłady jako taki, a raczej o to, jak historia wpływa na los narodu/pojedynczych jednostek i o odkupienie win w indywidualnym aspekcie, tj. przez osoby, które faktycznie wykonywały polecenia. Postać córki jest faktycznie „chwilowa”, ale myślę sobie, że była potrzebna po to, żeby Michael mógł komuś wyjawić całą tajemnicę – jak wskazałem w recenzji, to również obraz o tym, że dopiero ujawnienie niechcianej prawdy może przynieść katharsis. Dziękuję za opinię i zapraszam do dalszego czytania i komentowania 🙂

  3. obejrzałam i długo nie mogłam się uspokoić, a tu tak krótka i jeszcze w dodatku płytka recenzja wydaje się komuś zbyt długa, coż … obejrzeć nie znaczy zrozumieć

  4. […] Lektor („The Reader”, reż. Stephen Daldry) | Słodko-gorzkie […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: