Saint Etienne – ciągłe lato miłości


Wypłynęli na fali “Drugiego Lata Miłości”, kiedy to na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Brytyjczycy odkryli LSD, a w opuszczonych halach fabrycznych urządzano imprezy rave’owe. Naćpana Wielka Brytania szerzyła ideę miłości i bezgranicznego narkotykowego hedonizmu. DLM miało wiele odnóg: począwszy od spreparowanych na pierwsze miejsca list przebojów tanecznych hitów pokroju Two Blinds To See It Kim Sims czy Move Your Body Xpansions (oba polecam!), przez hardkorowe z perspektywy czasu kwaśne hymny (to jeden z największych: Altern 8 i Activ-8, swego czasu bliscy koledzy The Prodigy), po dance-popowe produkcje, mieszające surowość muzyki niezależnej z przebojowym zacięciem. Do tej ostatniej grupy zaliczało się Saint Etienne. Na pierwszego singla wybrali Only Love Can Break Your Heart z repertuaru Neila Younga. Co ciekawe, numer odnotowano w pierwszej dwudziestce US Modern Rock Tracks.

Sarah Cracknell pojawiła się dopiero na trzecim singlu sygnowanym nazwą Saint Etienne, Nothing Can Stop Us. Zauroczeni nową koleżanką Bob Stanely i Paul Wiggs musieli zrewidować przyjęte podejście, zgodnie z którym do każdego z numerów zapraszają inną laskę. Sarah została wciągnięta na stałą listę płac i nagrała większość wokali na debiut zespołu Foxbase Alpha z 1991 roku.

Przyjęcie Sary było prawdopodobnie najlepszą decyzją, jaką Panowie mogli podjąć. To Sarah stała się bowiem twarzą zespołu, jego sygnałem rozpoznawczym. Piękna, delikatna, eteryczna blondynka, dysponująca ujmująco niewielkimi możliwościami. Jej pluszowy głos świetnie konweniuje z muzycznymi miniaturkami, które dominują w repertuarze zespołu. Te naiwne, przesłodzone nierzadko kompozycje naszpikowane są smaczkami nawiązującymi do estetyki popowych grup lat sześćdziesiątych. Taki właśnie powinien być pop – lekki, z doskonałymi refrenami, taneczny, plastikowy, mamiący błyskotkami, ale zawsze po coś. Tu w mariażu z aż nazbyt niepokojącym teledyskiem.

Niestety, Saint Etienne nie udało się właściwie przebić poza granice ojczyzny. Przyczyn dociekać nie warto, zresztą po co, skoro i tak można by je podsumować stwierdzeniem o światopoglądowym kalectwie Starego Kontynentu. Pewnym jest, że to Saint Etienne ubili ścieżkę takim zespołom, jak The Avalanches, The Tough Alliance czy Air France, które operują chwilą, plumkaniami i pluskaniami. Po koniec ubiegłego roku Sarah z kolegami wydali kolejny w swym dorobku składak, podsumowujący ich dotychczasową działalność. Dwupłytowe wydawnictwo London Conversations świetnie ilustruje rozwój zespołu, który w przyjętej przez siebie estetyce porusza się z wprawą i wytrawnością. Uwaga: Sarah obezwładnia. Nie mówcie, że nie ostrzegałem.

A tu dowodzą, że jeden temat można ubrać trzykrotnie w równie efektowne ramy (część środkowa – mistrzostwo w kategorii „słodko-gorzkie”)

PS. Na koniec jeszcze jeden klasyk z 1991 roku. Może nie powinienem się do niego przyznawać, ale co tam. Jestem gotów wystrzelić serię argumentów „za”. Wszelkie „przeciw” unieważnione są a priori.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: