Kobieta na skraju załamania nerwowego („Oszukana”/”Changeling” reż. Clint Eastwood)


Christine Collins samotnie wychowuje dziewięcioletniego syna. Pewnego dnia, po powrocie do domu, odkrywa, że dziecko zniknęło. Policja zwleka z przyjęciem zgłoszenia, a potem przez pierwsze miesiące nie udaje jej się odnaleźć się chłopca. Christine dostaje w końcu upragniony telefon: znaleźliśmy Pani dziecko. Kiedy w blasku fleszy kobieta przybywa na stację kolejową, by spotkać się z dzieckiem, okazuje się, że to nie Walt. Zdezorientowana, po namowach policjantów, decyduje się wziąć okazanego jej chłopca do domu. Sprawa zdaje się być zamieciona pod dywan, ale niepokorna Collins próbuje zmusić policję do kontynuowania poszukiwań zaginionego syna. Funkcjonariusze nie są już jednak zainteresowani sprawą, a z robiącą wiele hałasu kobietą postanawiają rozprawić się niekoniecznie humanitarnymi środkami.

Ten scenariusz mógł posłużyć do przygotowania tandetnego hallmarkowatego filmidła. Mamy tu bowiem niewinną ofiarę (Collins), napastowaną przez brutalnego kata (państwowy aparat) w otoczeniu hien (media). Sprawiedliwość musi jednak zwyciężyć, a oprawcy poniosą karę. Słowem: spotkały się wszystkie elementy tandetnych historii „z życia wziętych”, cel: katharsis i odkupienie. Pod całością podpisał się jednak Clint Eastwood, jak napisał o nim Rolling Stone – jeden z ostatnich bastionów bezkompromisowości i rzetelności w amerykańskim kinie. W swoich ostatnich filmach Eastwood, niczym sprawiedliwy Brudny Harry, rozprawia się z największymi toczącymi jego ojczyznę demonami. Przemocą i odkupieniem, religią, krwawymi konfliktami wojennymi, teraz przyszedł czas na ignoranctwo przedstawicieli władzy publicznej. Na przerażającą w swym nieprawdopodobieństwie historię, reżyser znalazł doskonały sposób: choć omawiane w filmie zdarzenia miały miejsce w latach dwudziestych ubiegłego wieku, stanowią one alegorię, punkt wyjścia rozważań o kondycji współczesnych systemów politycznych.

Ostatnio skończyłem książkę Doktryna szoku Naomi Klein. Klein jest – jak zwykle – jednostronna w doborze i ocenie faktów. Na podstawie obserwacji z ostatnich czterdziestu lat autorka stawia jednak świdrującą i niepokojącą, a także niepobawioną podstaw tezę – z tymi, dla których z różnych przyczyn kapitalizm w wydaniu neokonserwatywnym nie jest ziemią obiecaną, system rozprawia się bez ceregieli, wyrzucając ich poza nurt, na margines. Jako przykład, Klein tendencyjnie wskazuje między innymi przetrzymywanych w Guantanamo więźniów, których opór łamie się elektrowstrząsami. To samo spotyka w filmie Collins. To cena za rozbieżność interesów. A Ofiary nie mają wystarczających środków do ochrony swoich interesów. Nadmierna aktywność Christiny nie była rękę policji w Los Angeles. W czasie, kiedy porwano Walta, zaufanie do funkcjonariuszy plasowało się na najniższym w historii poziomie, a instytucję toczył rak korupcji  Policja potrzebowała więc rozpaczliwie spektakularnego sukcesu, który zatarłby złe wrażenie. Cudownie odnaleziony syn, łkająca ze wzruszenia matka, szczęśliwy koniec historii, którą żyła nie tylko Kalifornia. Piękne obrazki do sfotografowania przez media, wprost na pierwsze strony najbardziej poczytnych magazynów. W obliczu wzrostu w rankingach popularności nieistotna dbałość o szczegóły typu: czy to naprawdę ten chłopiec, którego szukamy? Gdy ktoś zakwestionuje ustalone zasady, czeka go upodlenie.

Ten wątek, uwydatniający społeczne nierówności, oddziałuje najmocniej. Oszukana jest jednak filmem co najwyżej dobrym. Być może chęć sumiennego odwzorowania faktów spowodowała, że Eastwood zdecydował się na przeprowadzenie równoległego wątku, w którym próbuje dociec, co stało się z synem Collins – to również mocna historia, być może jedna z najtrudniejszych, jakie zostały poruszone przez Hollywood, bo dotyczy przemocy wobec dzieci. Oba wątki w pewnym momencie się zazębiają, a Christine musi walczyć o godność na dwóch frontach: z oprawcą jej syna i oprawcą jej samej. Od tej chwili napięcie w filmie spada – w trwającym ponad pół godziny zakończeniu (Oszukana funduje nam bowiem trzy finały) emocje rozmydlają się, a całość nie wybrzmiewa tak mocno, jak powinna.

Oprócz ascetycznej reżyserii, która nie ingeruje w zdarzenia i tym samym uprawdopodabnia psychologicznie całą historię, najmocniejszym atutem filmu są oczywiście aktorzy. Świetny (i przystojny) jest Jeffrey Donovan w roli skorumpowanego kapitana policji, ale najważniejsza jest tu oczywiście Angelina. Pięknie fotografowana, z krwiście czerwonymi ustami, jest niezwykle przekonywująca zarówno, gdy nie może uwierzyć w absurdalność wyjaśnień psychologów, że jej syn pod wpływem doświadczeń mógł skurczyć się o 8 centymetrów, gdy przegrywając z cynizmem i korupcją trafia do szpitala psychiatrycznego, a także gdy podejmuje (z pomocą kaznodziei granego przez Johna Malkovicha) walkę o ukaranie winnych. Jolie operuje środkami oszczędnie, nie szarżuje, buduje swoją rolę drobnymi gestami. Zwróćcie uwagę na pierwsze minuty filmu, jeszcze przed katastrofalnymi zdarzeniami, kiedy to kamera podgląda codzienne zwykłe życie Collins i jej syna. Kto nie chciałby mieć tak opiekuńczej, tak wyrozumiałej i tak czułej matki?

7/10

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. […] Za władzę, która niszczy obywatelom życie. Szczególnie tak pięknym. Zobacz więcej. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: