Empire of the Sun – Empire of the Sun


Nie mogło być inaczej. Po tryumfalnym przemarszu MGMT przez czołowe miejsca wszelakich podsumowań roku 2008, które finalnie przypieczętowały hegemonię zespołu wśród debiutantów, zaczynają pojawiać się ci, którzy na fali popularności i oczarowania wariatami z Nowego Jorku, chcieliby również ugrać coś dla siebie. Pierwszy atak nadszedł – a jakże by inaczej – z Australii, która inwencją zaczyna doganiać miłościwie nam panującą od paru ładnych lat Skandynawię.

Nazywają się Empire of the Sun, na cześć wydanej w 1984 powieści J.G. Ballarda. I łączy ich z MGMT więcej, niż mogłoby się wydawać. No bo tak: i tu dwóch panów i tu dwóch panów – z tym jednak wyjątkiem, że EOTS to coś na kształt lokalnej supergrupy – w jej skład wchodzą bowiem Luke Steel z The Sleepy Jackson i Nick Littlemore z PNAU (stały kolega Ladyhawke, niedawno nagrali razem takie małe cudeńko). Zarówno MGMT, jak i EOTS ubierają się w tym samym sklepie, co Beata Kozidrak, tyle, że Beata nie wie, że kicz jest wpisany w jej krwiobieg. Uważni doszukują się w looku EOTS śmiałych nawiązań do Gwiezdnych Wojen i Indiany Jonesa, względnie charakteryzacji z kolejnych odcinków przygód niejakiego Ambrożego, z naciskiem na Pana Kleksa w Kosmosie. Bohaterów tej notki łączy również podejście do kwestii produkcji – nie idą na łatwiznę, gmerają w tle, aż miło. Wreszcie: twórczość obu projektów stoi wbrew jakimkolwiek kategoriom i etykietkom. Disco, funk, indie, rock’n roll, Animale Bowie, Zappa, New Order, inteligentna elektronika, inteligentny pop. Bierzcie i pijcie z tego wszyscy. Ile tylko chcecie.

Na tym kończą się podobieństwa, a zaczynają różnice. Ta podstawowa tkwi przede wszystkim w piosenkach. MGMT na pięć pierwszych tracków na Oracular Spectacular zaliczyli 5 bangerów (potem jest jednak gorzej), EOTS starczyło sił jedynie na trzy otwierające ich debiut Empire of the Sun. Owszem, kozacko przebojowych, sprytnie wciągających, z miłymi dla ucha smaczkami, takich, co może polubić nawet własna rodzona Mama (proszę się nie śmiać, sprawdzone. Sympatiom muzycznym mej Rodzicielki niewykluczone, że poświęcę kiedyś oddzielnego posta. Na razie zahintuję, że smaży kotlety zazwyczaj przy debiucie Beiruta lub OK Computer.). Ładnie się tego słucha, bo gładkie i sprawia wrażenie bezmyślnego (choć tak oczywiście nie jest). Proszę zresztą sprawdzić, poniżej przeurokliwe nagranie tytułowe, z potęgującym wrażenie polewki teledyskiem nakręconym w Państwie Środka. Proszę o podpowiedź, z czym ten numer powinien się skojarzyć, na razie zatrzymałem na etapie Bettie Davis Eyes, ale zupełnie mnie to nie zadowala. Może to jakieś Fleetwood Mac jest, o te klawisze w tle mi chodzi.

A potem EOTS przenoszą środek ciężkości z treści na formę, udowadniając do znudzenia, że są wyśmienitymi producentami z wyobraźnią, której mógłby im pozazdrościć Adam Słodowy. Zapominają jednak o piosenkowych hookach, a to w proponowanej przez nich estetyce niezbędne minimum kwalifikacyjne. W tle toto sprawdza się nieźle, ale – mino bezustannego przekonywania o wielkości – istotnej wartości rozrywkowej nie stwierdzono. Australijczycy dali się na to nabrać, debiut EOTS, pupilków tamtejszej prasy, wpadł z impetem do pierwszej dziesiątki listy przebojów. Anglicy, rozpaczliwie poszukujący antidotum na wyczerpaną jednak formułę nowej rockowej rewolucji, którzy swego MGMT jeszcze się nie dochowali, chętnie przygarnęli EOTS pod swe skrzydła, proponując im 4 pozycję w tegorocznym plebiscycie Sound of…, za White Lies, przez La Roux. A my? A my, ochoczo wchłaniający każdą nową rzecz, się zachwycajmy, ale nie zapominajmy, kto był pierwszy. A może właściwie nie powinniśmy wymagać od nikogo już oryginalności?

PS. A jako bonus That’s Not My Name The Ting Tings, w nowym amerykańskim teledysku. Bo właśnie ogłoszono, że przyjeżdżają na Open’era. Malkotenci narzekają, Tomaszewski, znany ze swego zamiłowania do fatalnie prostych melodii, się szczerzy.

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. i nowak też się szczerzy, i klaman i mierzej też.
    bo choć proste to energetyczne 🙂 dobrze się czasem smutami nie katować! …odliczamy dni do openera:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: