KIT STYCZNIA


Kandydatów było wielu, nawet nadspodziewanie wielu, jak na pierwszy miesiąc nowego roku kalendarzowego, który zazwyczaj służył rozruchowi, ale blogosfera (wystarczy zajrzeć choćby TU) i powszechnie wyrażane opinie nie pozostawiają wątpliwości: zaszczytny tytuł kitu miesiąca trafia w ręce organizatorów polskich koncertów, windujących ceny na niebotyczny i nieosiągalny dla większości poziom.

Przykłady?

Bilety na Antony’ego i Kowalskich – od 160 PLN (choć tych już ponoć nie ma) do 450 PLN

Bilety na Madonnę – od 220 PLN (stojące) przez 440 PLN (siedzące) po 1 100 PLN (VIP)

Bilety na The Cinematic Orchestra – od 120 PLN do 200 PLN

Dlaczego w Berlinie jest taniej? Dlaczego w Pradze jest taniej? Czemu w Londynie płaci się za koncert 20 funtów?

Dlaczego ma być tak, że zdecydowaną większość publiki stanowić będzie warszaffka, którą stać jest na wydanie paru stówek na koncert artysty, o którym usłyszeli pewnie po raz pierwszy w życiu, ale za to bibeloty na towarzyskim stronach „Gali” czy innej „Vivy” zapewnione? (Oczywiście, nie chodzi mi tu o Madonnę, ale bilety na jej występ – moim skromnym zdaniem – są i tak po prostu za drogie).

Te bilety na pewno się sprzedadzą, to jasne, ale czy trafią w odpowiednie ręce?

Czy organizatorzy koncertów w ogóle myślą kategorią „odpowiednich rąk?” A może ustalając tak wysoką cenę, całkiem świadomie przesuwają bilety na istotne koncerty do kategorii „dóbr luksusowych” i przez to stają się one bardziej interesujące dla wspomnianej już warszaffki à większy popyt?

Czy nawet do sztuki (choćby i tej masowej) musi się wkradać cholerna ekonomia?

_______________________

    W styczniu zdarzyło się również parę kuriozów/rzeczy niespodziewanych.

    Ogłoszenie wspólnej trasy Much i Happy Sad.

    Ten pomysł ma pewnie na celu umożliwienie dyfuzji fanów (choć nie sądzę, by ktokolwiek o zdrowych zmysłach, kogo zachwycił Terroromans, mógł zaakceptować ogniskowe melodie Happy Sad). Truno sobie wyobrazić jednak większe niedopasowanie.

    Renton w dziesiątce wykonawców, z których wybrany zostanie reprezentant Polski na tegorocznej Eurowizji.

    To oczywiście kategoria „rzecz niespodziewana”. Ciekawa forma promocji, ale z pewnością potrzebna: na oficjalnej stronie eurowizyjnej, w opisie Rentona, pojawia się jedynie wzmianka o tym, że 48 lat temu grali na Off Festivalu.

    Nominacja zarówno Kamila Durczoka, jak i Katarzyny Cichopek, do tegorocznych Wiktorów w kategorii „prezenter telewizyjny”.

    I mały osobisty wątek – prowadzący tego bloga gościem Listy Przebojów Programu Trzeciego.

    Rzecz miała miejsce wczoraj. Popełniłem małego wstępniaka na nową stronę o Liście Przebojów (publikacja TU) i jako autor tegoż właśnie miałem przyjemność – wraz ze sprawcą całego zamieszania, Łukaszem Bączyńskim (dzięki, Szefu) – trochę o tym poopowiadać na antenie. Były nerwy, był stres, ale efekt chyba nie najgorszy. Niby człowiek siedzi przed sitkiem co tydzień przez ponad 3,5 roku, ale jak ma wejść do TEGO studia, to nogi się trzęsą, a umysł przełącza się z opcji „logika” na opcję „emocje”.

    Reklamy

    komentarzy 5

    1. Maćku,

      Gratuluję wstępniaka!

    2. Dzięki Kuba 🙂 ta wizyta w Trójce to było mocne przeżycie!

    3. No pogratulować, każdy chyba chciał/chce coś powiedzieć do TEGO mikrofonu…

    4. wejście było super gites. Siedzieliśmy w czwórkę, po dwie osoby przypięte do mp3 w słuchaweczką w uchu i pękaliśmy z dumy

    5. -czerwienieje ze wstydu- 🙂

    Skomentuj

    Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

    Logo WordPress.com

    Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

    Zdjęcie z Twittera

    Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

    Facebook photo

    Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

    Google+ photo

    Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

    Connecting to %s

    %d blogerów lubi to: