Animal Collective – Merriweather Post Pavilion


To, co w tej płycie istotne i ważne, pewnie znacie już na pamięć dzięki kwintalom recenzji, jakie pojawiły się w przeciągu ostatnich dni na wszystkich Pitchforkach i innych takich (kolego Radkowski, do dzieła!!!). Gdyby nie fakt, że za zespołem stoi solidny, ośmiopłytowy dorobek, biorąc pod uwagę hype, jaki wywołano wokół Merriweather Post Pavilion, można by przypuszczać, że oto się mamy do czynienia z kolejną jednosezonową zajawką transgranicznej blogosfery. Animal Collective to, Animal Colective tamto, Animal Collective zmienią Twój świat, z Animal Collective przezyjesz przygodę życia, dzięki Animal Collective Twój fundusz emerytalny pozwoli Ci na comiesięczne wakacje w tropikach. Oszaleć można.

No dobra, żarty na bok, wiemy przecież, że to DOSKONAŁA płyta. Nie wiem, czy idealna, jak sugerują niektórzy (Pitchork po raz drugi), zresztą, co właściwie oznacza pojęcie „idealna płyta”? Ale z pewnością doskonała. Doskonała tryskającym zewsząd humorem, doskonała świetną zabawą, doskonała przepięknymi harmoniami wokalnymi (do „Pet Sounds” jeszcze kiedyś wrócimy), doskonała umiejętnym czerpaniem z inspiracji, doskonała fantastycznymi przebojami. Czy tylko mię dopada obezwładniające wzruszenie przy „My Girls”? Te punktujące plamy, fenomenalny w prostocie refren (przecież tam są chyba tylko cztery dźwięki), afirmacja życia, techno dla mentalnych hipisów, miłość, piękno, Sewilla. Nie mam więcej pytań. Sprawdźcie zresztą sami, celowo nie wybrałem wersji live, tylko taką „bezteledyskową”, ale stanowiącą wierne odtworzenie numeru z płyty.

To, co powyżej, nie jest wiążącą na wieki wieków recenzją (ta pojawi się w lutowym „Teraz Rocku”), ale jedynie przygotowanym na gorąco zapisem emocji po bodajże dziesięciokrotnym wysłuchaniu tej płyty. To wspaniale i przyjemne móc obcować z wydawnictwem, które za nic się nie przebiera, które stanowi samo w sobie sens, które powstało z czystej potrzeby serca. W epoce wtórności, dokładnie: 19 stycznia 2009, wymaga to nie lada odwagi. Smutne, jak wielki dystans wyobraźni i muzycznego wyczucia dzieli ten krążek od jakiekolwiek innego albumu, który zostanie wydany w tym roku.

Więcej o „… Pawilonie” już jutro (znaczy we wtorek) po 21.00 w Radio Kampus (97,1 FM, jeśliś z Warszawy, http://www.radiokampus.waw.pl, jeśliś spoza stolnicy). Dobierzemy się też do nowego Antony’ego Hegarty’ego, zaczepimy o ostatni album Jamesa Yuilliego i spotkamy się znowu z Florką. Zapraszam!

Reklamy

Komentarze 2

  1. […] 04. Animal Collective „Merriweather Post Pavillion” Zobacz więcej […]

  2. Thought it won’dult to give it a shot. I was right.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: