Milczenie Lorny


Milczenie Lorny

Pochodząca z Albanii Lorna (Arta Dobroshi) uwierzyła, że Belgia to ziemia obiecana. Jej życie prywatne to permanentna transakcja, którą ustawia i zarządza Fabio (Fabrizio Rongione). Lorna wyszła za mąż za mieszkającego w Liége narkomana Claudy’ego (Jérémie Rénier), tylko po to, by dostać belgijskie obywatelstwo. Kolejny krok: rozwód (przecież to narkoman, kiedyś się zaćpa). Już jako Belgijka weźmie ślub z Rosjaninem. Zarobione w ten sposób pieniądze pozwolą Lornie i jej facetowi Sokolowi na otworzenie snack baru (!!!) w centrum miasta. Prostota, wręcz naiwność marzenia jest odwrotnie proporcjonalna do drogi, która do niego prowadzi.

Lorna to towar. Sprzedać, kupić, raz, dwa, trzy. Pokrętna kalkulacja, byle szybciej do wymarzonego snack baru. Kiedy w grze pojawiają się uczucia, sytuacja zaczyna się komplikować. Kiedy Lorna pozwala sobie na ludzkie odruchy, rzeczywistość zmusza ją do potulności i uległości. Przecież światem – wielkich mafiosów i przegranych Lorn – rządzi pieniądz (zwróćcie uwagę, jak wiele w tym filmie ujęć kopert, plików banknotów, ile scen dzieje się w bankach). Nie ma czasu na sentymenty, kapitalizmu – nawet w tak partyzanckich i obleśnych warunkach – nie obchodzą emocje. Nie dotrzymujesz warunków umowy, przegrywasz, odwożą cię do domu.

To mógł być typowy melodramat o sytuacji emigrantów na Zachodzie. Zestaw stereotypów znamy na pamięć: jak dziewczyna ze Wschodu, to nielegalna i brutalna prostytucja, a dziewczynę ratuje wrażliwy na geograficzną niesprawiedliwość książę z bajki. Nic z tych rzeczy. Bracia Jean-Pierre i Luc Dardenne odrzucają wszelkie łatwe i utarte rozwiązania. Książę się nie pojawi, bajka nie skończy się dobrze. Reżyserzy snują swoją historię powoli i konsekwentnie, stopniowo ujawniając charakter relacji łączących poszczególne postaci, nie rzadko zaskakując. Nic dziwnego, że ten misternie skonstruowany scenariusz otrzymał nagrodę na festiwalu w Cannes. Sugestywne zdjęcia mokrego, ciemnego i brudnego miasta potęgują narracyjny pesymizm. Przez to, że Dardenne nie szokują tanimi chwytami, szokują jeszcze bardziej.

Zachód nie potrafi (nie umie?) przyjąć emigrantów ze Wschodu. „Milczenie Lorny” to próba pobudzenia sumień. Przedstawiony w filmie świat zniewala, pozbawia człowieczeństwa. Przytłoczona przerażającą sytuacją, uwikłana w szereg okrutnych zależności, pasywna Lorna nie używa słowa „nie”, bo byłoby to równoznaczne z rezygnacją z jej marzeń i planów. Godzi się więc na wszystko – morderstwo, samookaleczenie, poniżenie. Kiedy wreszcie decyduje się na ucieczkę, może już być za późno. Ceną za wolność w tak nieprzyjaznych warunkach może być tylko i wyłącznie szaleństwo.

7/10 (jeden punkt mniej za ostatnie fałszywe akordy filmu, do którego nagle wkrada się coś na kształt metafizyki).

Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. […] Za wnikliwą obserwację uprzedmiotowienia imigrantów. Zobacz więcej. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: