![]()
W tym przypadku również należałoby odwołać się do skojarzeń: Two Door Cinema Club to spóźniona o co najmniej pięć lat brytyjska odpowiedź na wysmakowaną estetykę propagowaną przez Francuzów z Phoenix. Zdaje się, że nie było to działanie w pełni zamierzone, a raczej stanowi wynik ingerencji producenta w ostateczny kształt materiału – Tourist History było miksowane przez Phillipe’a Zdara, członka tanecznego duetu Cassius, który tak majstrował przy ostatnim albumie Phoenix, Wolfgang Amadeus Phoenix, że ten został uhonorowany nagrodą Grammy. Przypominam, że chłopcy z Two Door Cinema Club pojawili się na horyzoncie na wysokości marca roku ubiegłego, za sprawą jednego z najbardziej uzależniających refrenów w brytyjskim indie-popie, Something Good Can Work. Na Tourist History ten utwór pojawia się w zupełnie innej odsłonie: złagodzonej, wychuchanej, mniej drapieżnej, mniej wymagającej. I w sumie nie wiadomo, w jaki sposób ocenić pomoc Zdara przy pracach nad krążkiem. Z jednej strony, można bowiem przypuszczać, że bez francuskiego przyjaciela kompozycje zebrane na debiucie Two Door Cinema Club mogłyby być znacznie bardziej szaleńcze, niemal post-punkowe, lokujące się w gdzieś w okolicach debiutu Bloc Party (na co wskazuje najlepsze na płycie Undercover Martyn), z drugiej strony Tourist History, z dodaną przez Zdara szlachetnością i precyzją dźwiękową (ze szczególnym uwzględnieniem Come Back Home i This Is the Life), nie jest jedynie kolejną-płytą-zespołu-o-dziwnej-nazwie-o-którym-za-rok-nie-będzie-pamiętać-nawet- redaktor-naczelny-NME, bezmyślną kalką wyjałowionego ze wszelkiej spontaniczności nurtu. W sukurs przyszły doskonałe kompozycje, które – niezależnie od przyjętej formy – błyszczą chwytliwością. Trzeba wyraźnie podkreślić, że nic szczególnego nie wynika z debiutu TDCC – to zestaw szybkich, tanecznych kompozycji, niespecjalnie grzeszących odróżnialnością, bazujących na podobnych gitarowych hookach. Jednakże, z pewnych, nie do końca zrozumiałych przyczyn (młodzieńczy, zaraźliwy optymizm?), stanowiących jazdę obowiązkową podczas jazdy samochodem po budzącej się z zimowego snu Warszawie. Niewinne, czasem głupiutkie, naiwne. Tym razem to zdecydowanie zaleta.
7/10
Filed under: Płyty Otagowane: | recenzja, Something Good Can Work, Tourist History, Two Door Cinema Club, Undercover Martyn

Energiczna kapela, zarażająca swoją mocą!