AKT 1
Gdzieś pod koniec lat 70., okolice Manchasteru.
Joy Division/She’s Lost Control/Unknown Pleasures (1979)
——-
Cztery lata później, pogrążony w (nomen omen) posępnym taczeryźmie Liverpool.
Echo & the Bunnymen/The Cutter/Porcupine (1983)
KONIEC AKTU PIERWSZEGO. KOMENTARZE ZBĘDNE.
——————————————–
AKT 2
Mniej więcej dwadzieścia lat później.
Czterech panów z Nowego Jorku, zasłuchanych w Transmission, pomyślało sobie, że i im z czernią może być do twarzy. Całkiem sprytnie to zresztą wymyślili, nagrali przecież najważniejszą rockową płytę XXI wieku. Potem trochę podrośli, zmienili stylistów i fryzjerów, zapuścili brody, nagrali drugi, bardzo przyzwoity album, zdarzył im się nawet przebój, zgolili brody, znowu je zapuścili, ubrali kowbojki, nagrali płytę trzecią (która – mam nadzieję – okaże się z perspektywy czasu jedynie nieprzyjemnym snem). I nie za bardzo wychodzi im granie na letnich festiwalach, czego z kolei nie można powiedzieć o gigach w klubach.
Interpol/Obstacle 1/Turn on the Bright Lights (2002)
———–
A to wersja bardziej przaśna, taneczna i przebojowa. Zaprezentowany poniżej utwór z płyty numer 1 to podryw „na U2”, kontynuowany zresztą na płycie numer 2. W przeciwieństwie do poprzedników, ich koncertom na letnich festiwalach zarzucić wiele się nie da.
Editors/Bullets/The Back Room (2005)
KONIEC AKTU DRUGIEGO
________________________
AKT TRZECI
Jego miało już nie być, ale pomysły speców od marketingu, mające na celu wybudzić z letargu skostniałą scenę brytyjską właściwie się nie kończą. Kiedy wydawało się bowiem, że żerowanie na estetyce Interpolu czy (niech im tam będzie) Editorsów, które z kolei wszystko zawdzięczają Ianowi Curtisowi, Peterowi Hookowi i całej reszcie, to nie tyle strzał nie w kolano, co zakończona wynikiem pozytywnym próba samobójcza, pojawił się zespół White Lies.
White Lies/To Lose My Life/To Lose My Life (2009)
O dziwo, udało im się uniknąć śmieszności, a w starciu z ideałami nie polegli na całej linii. Przede wszystkim bronią ich dobre piosenki, z lekkimi, nośnymi refrenami, które wcale nie tak łatwo jest zastąpić w pamięci innymi. Oprócz płyt wskazanych powyżej wykonawców, White Lies trzymają na półce pewnie i debiut The Killers, na co wskazywałyby klawisze a la Tears for Fears). Plus: najczęściej powtarzanym na To Lose My Life słowem jest śmierć, której towarzyszą najczęściej samotność, ból lub strach. Cel został zrealizowany: brytyjskie szesnastki, do których album został skierowany, połknęły haczyk – płyta w tym tygodniu zajmuje pierwsze miejsce w Wielkiej Brytanii. Można się zżymać, że jakie czasy, takie (z zachowaniem proporcji, oczywiście) Unknown Pleasures, ale pozostaje nadzieja, że małolaty zachęcone zawartością debiutu White Lies dobiorą się do płytoteki starszego brata lub rodziców, by sprawdzić, z jakim elementów składa się ich ulubiony w tym tygodniu zespół.
White Lies/Death (Crystal Castles remix)/Death EP/2008
Filed under: Płyty Otagowane: | Death, Echo & the Bunnymen, Editors, Interpol, Joy Division, To Lose My Life, White Lies
